Uncategorized

Karl Who?, Krótka historia fryzur kobiecych na przełomie XIX i XX wieku

27 stycznia 2013

This post has already been read 637 times!

W myśl cudownej zasady , którą powzięłam na początku tego roku, pragnąc wykorzystać go jak najlepiej i  wycisnąć z niego maksimum.  Postanowiła nie omijać, żadnej okazji do nabycia nowych doświadczeń, a każdą świtającą w głowie myśl realizować:) Co z planów wyjdzie? Zobaczymy pod koniec roku, tymczasem jednym z pierwszych efektów – wdrażania idealnego planu, jest moja obecna fryzura.
Co mi strzeliło do łba z tymi włosami? ( to ostatnio częste pytanie, więc odpowiadam)
Od zawsze marzyłam o tym by mieć kręcone włosy. Mój tata i brat są posiadaczami wielkiego afro, przypominającego afrykańskie plemiona. Moja babcia oraz pradziadek również posiadali burze loków. A ja? Otrzymałam w genetycznym spadku podatne włosy, ani kręcone ani proste. Cudowny dar niebios, pozwalający mi na absolutnie wszystko w kwestii fryzur. Czym, że jednak jest dar niebios – dla istoty z natury tak przewrotnej, jak kobieta, która odwiecznie pragnie tego czego akurat nie posiada. Szatański plan realizowania wszystkiego co wpadnie mi do głowy, tchnął mnie do zrealizowania tęsknoty z dzieciństwa – pod postacią murzyńskich loków z trwałej na grubych wałkach. Możecie zapytać czy jestem zadowolona? Tak, przede wszystkim zadowolona, że się odważyłam:) Ale tez i dlatego, że to coś zupełnie nowego. Ta fryzura przysparza mi codziennie wielu atrakcji w postaci – zaskoczonej rozczochranej babki którą widzę w lutrze, której żadną miarą nie poznaje.  Raduje mnie też poranne czesanie, które stało się czymś niezwykle krótkim i łatwym. Co więcej, jestem przekonana, że  jest to fryzura godna polecenia na dalekie wyprawy, ponieważ, zawsze wygląda tak samo, a włosy zupełnie sie nie przetłuszczają.  Zatem, przed moją daleką wyprawą, którą mam zamiar odbyć przed trzydziestką,( marzyciel) zapewne powtórzę ten eksperyment. Po za tym w kręconych włosach czuje się po prostu kobieco.
Historia fryzur kobiecych na przełomie XIX i XX wieku
Moje nowe doświadczenia pozwoliły mi spojrzeć bardziej praktycznie na kwestię modnych fryzur w okresie Belle Epogue ( czyli, na przełomie XIX i XX wieku) . Sprawę tą chciałam wam pokrótce przybliżyć. Gdy przyglądamy się obrazom secesyjnych artystów widzimy na nich kobiety o przepięknych włosach,  falujących i wijących się we wszystkie strony niczym kłącza winnej latorośli, sięgających do połowy łydki bądź nawet włóczących się za zwiewną ich posiadaczką. Te przepiękne obrazy ukazujące ideał kobiety, poetycki, idylliczny, pełen naturalizmu i dziewczęcego uroku, niestety niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Kobiece włosy doby wiktoriańskiej, to spalone, poskręcane jak wełna przypominające siano i śmierdzące łojem i spalenizną druty. Zniszczone ciągłym stosowaniem gorących żelazek bądź szczypców wymyślonych przez francuskiego fryzjera, Marcela Grateau, upinano w pukle. Modą rządziły wówczas skrupulatnie określone zasady savoir vivru, które swym wszechwładnym panowaniem obejmowały również sferę fryzur. Zasady wyznaczały bardzo skrupulatnie moment, gdy młoda panienka, mogła po raz pierwszy upiąć swe długie włosy. Moment ten jednocześnie oznaczał, ze odtąd tylko i wyłącznie może ona ukazywać się publicznie w upiętych włosach. Wizja roznegliżowanej ponętnej kobiety spoglądającej na nas z frywolnych przedstawień Gustawa Klimta, czy Alfonsa Muchy, jest jedynie marzeniem sennym, postacią idelana, ukazującą, młodosć, wolnosć i naturalność, jakże obce kobiecie okresu secesji, która za wszelką cenę pragnęła uchodzic za starszą i dojrzalszą.





Kręcone włosy w okresie Belle Epoque
Skąd moda na kręcone włosy? Idea kobiety anioła, o miłym, delikatnym usposbieniu, realizowac się miała właśnie pod falistym ufryzowaniem, które potwierdzać miało te wszystkie cechy kobiecej dobrotliwości i delikatności. Kobiety zaś o prostych włosach uznawane powszechnie były za dziwaczki. Stąd tez powszechne użycie tresek, do fryzowania włosów.
Siwizna w epoce wiktoriańskiej?
O tym jak odmienną estetykę preferowała epoka wiktoriańska, świadczy podejście do siwych włosów, farbowane włosy spotykały się z negatywnym odbiorem społecznym, natomiast siwizna, szczególnie tak przedwczesna, uznawana była za niezwykle pociagającą, co więcej podkreślającą młodość i delikatnosc damy. Na wieczór włosy pudrowano, nie zmienia to jednak faktu, ze częstym przypadkiem były włosy brudne, śmierdzące łojem, bądź nacierane masłem, co zdarzała się jeszcze przed drugą wojna swiatową, wsród biednej ludności, szczególnie służących oraz chłopctwa.
Tak wspomina kwestie kobiecych włosów Magdalena Samozwaniec:
„Lilka nie była takim wrażliwym angielskim pieskiem (…) i wszędzie mogła spać byleby jej nikt nie zatruwał powietrza. Sama zawsze wypielęgnowana, czyściutka jak mydełko, pachnąca najlepszymi perfumami – nie znosiła zapaszków i jej poetyczny nosek cierpiał niewymownie, gdy coś wywęszył. Pokój, w jakim spała Madzia, przylegał do kuchenki; którejś nocy usłyszała przez ścianę cichy dialog siostry-poetki ze służącą, zupełnie prostą nieokrzesaną dziewczyną:
– Powiedz mi, Olesiu, czym?…
-Nie wiem, prose pani
-Błagam, powiedz mi czym?… Bo to nie lis, nie kot..
– Ale co cym, prose pani? – w tym miejscu rozbeczała się.
– Czym ty tak śmierdzisz, bo ja już nie mogę wytrzymać!
– Nie wiem …buuu…!
-Słuchaj, Olesiu, dam ci pięćdziesiątą groszy, jak mi powiesz.
– Może masło… buuu…!
– Jakie masło?!
– Masło, com sobie włosy nasmarowała, gorąc było, to się zepsuło..
 Nazajutrz cały domek [Kossakówka w Juracie] (…) rozbrzmiewał kwileniem jak gdyby zarzynanego prosięcia, Lilka, wziąwszy siostrę do pomocy, szorowała w wannie mydłem i szczotką nieszczęsną Olesie. Myły jej zatłuszczone zjełczałym masłem warkocze(…) Po całej operacji (…) przyznała się , że po raz drugi od urodzenia spotkał ja taki wstyd i despekt
( Magdalena Samozwaniec, Maria i Magdalena, Kraków 1956 )
Parka: Pull&Bear, Spodnie: Zara, Sweter: H&M, T-shirt: Pozerki, Kalosze: Hunter, Komin: Reserved, Czapka: New Look

You Might Also Like