OGARNIJ ZYCIE

Jak zachować wspomnienia na dłużej? Co zrobić, by być szczęśliwszym? Lista rzeczy, które warto zrobić dla siebie tej jesieni i zimy.

4 grudnia 2019

Kolekcjonuj wspomnienia, nie rzeczy – taka dewiza życiowa przyświeca mi od lat. Choć trochę przekornie, bowiem uważam, że to właśnie przedmioty z historią, ukochane ubrania i rzeczy codziennego użytku przypominają nam o ważnych przeżyciach i stanowią ważny element wspierający utrzymanie wspomnień i codziennej radości. Jak się okazuje, nie jestem odosobniona w tych odczuciach. Meik Wiking – tak, ten sam, który napisał najsłynniejszą książkę o Hygge (Hygge. Klucz do szczęścia) i odpowiada za instytut badań nad szczęściem w Kopenhadze, uważa podobnie i wszystkie swoje refleksje, poparte badaniami i dowodami zawarł w książce Sztuka tworzenia wspomnień. I o tej pozycji oraz o moich sposobach na zatrzymywanie wspomnień i bycie szczęśliwszą chciałam Wam dziś opowiedzieć. Meik pobudził mnie do wielu refleksji.

Meik zawarł w swojej książce tyle genialnych refleksji, że nie potrafię ich przemilczeć. Po za tym, tylu z Was trafia tu pod hasłem:

Coś na poprawę humoru. Jak zwalczyć chandrę? Pomysły na poprawę nastroju.

No wiec, jak być szczęśliwszym? Jak zapobiec momentom załamania nerwowego i ustrzec się przed chandrą? A nawet depresją? Należy stworzyć pozytywny obraz swojego życia. Mieć zawsze w zanadrzu kilka dobrych wspomnień.

Cytując Meika:

„Nasz poziom zadowolenia z życia, (…) szczęścia, zależy po części od tego, czy mamy lub tworzymy optymistyczną narrację o przeszłości. Co widzimy patrząc wstecz: porażki i niedociągnięcia czy momenty radości i szczęścia?”

Nostalgia – jak zaznacza Meik „uważana jest dziś za pożyteczny mechanizm psychologiczny, który przeciwdziała samotności i stanom lękowym oraz podnosi poziom szczęścia”.

Drukowane zdjęcia.

Meik wspomina o tym, jak ważne jest drukowanie zdjęć. Zupełnie inaczej reagujemy na fizyczne pamiątki niż wirtualne zdjęcia. Autor zainspirował mnie do tego, by uporządkować swoje digitalowe zbiory (od dawna sobie to obiecuję!) i wprowadzić wspaniały rytuał, by każdego roku np. w okresie przedświątecznym razem z parterem czy rodziną, wybierać sto najlepszych wspomnień z minionego roku i drukować album z tymi właśnie stoma zdjęciami, które wcale nie muszą być piękne, wręcz przeciwnie – niech są autentyczne, przypominające o tym, co było dla nas ważne w danym roku.

Ten zwyczaj pozwala nam przeżyć kolejną wspaniałą chwilę polegająca na wspominaniu wszystkich wcześniejszych. Zaparzcie sobie herbatę, otulcie się kocem, odpalcie świeczkę i rozpocznijcie wspólny przegląd najpiękniejszych chwil minionego roku.

Wspomnienia to nie tylko instagramowe kadry.

Instagramowe presety niewątpliwie dodają zdjęciom uroku, ale często za tym barwnym feedem nie idą w parze nasze wspomnienia. Autor proponuje, że jeśli bardzo nie chcemy drukować zdjęć, to stwórzmy prywatne konto na Instagramie, gdzie będą trafiać tylko dla nas samych ważne zdjęcia, bez estetycznego musu i presji. Może to dobry pomysł?

Zbiór najpiękniejszych i najważniejszych momentów ostatnich lat.

Ja zdecydowałam się pójść jeszcze krok dalej i zaczęłam przygotowywać sobie takie zestawienie najszczęśliwszych momentów z ostatnich 6 lat, obok których tworzę adnotacje. Wybieranie zdjęć do druku, tworzenie opisów, ale i wspominanie tych wszystkich sytuacji sprawiło, że zalała mnie fala wspomnień z najszczęśliwszych i najważniejszych chwil. Intensywnie zastanawiając się nad każdym rokiem zdałam sobie również sprawę, że wiele z ważnych wspomnień nie ma zdjęcia. I udało mi się do nich dotrzeć dopiero po dłuższej refleksji i intensywnej analizie. Wiele z chwil uleciało mi z głowy i dopiero podczas przeglądania zdjęć przypomniałam sobie o nich – wszystko to sprowadza się do jednego. Warto robić zdjęcia, bo pozwalają one zachować wspomnienia na dłużej.

Najlepsze z tych zdjęć zawisną u nas w przedpokoju, (to zadanie na grudzień) by przy porannym wyjściu z pracy przypominać o tym ile fantastycznych rzeczy nam się przytrafiło. A Każde z nich oprócz tego wyląduje w moim dużym zbiorze najlepszych wspomnień, czyli takim prywatnym albumie, nie tylko na instagramowe ujęcia:)

Pamięć to mięsień, który trzeba ćwiczyć. Jak to robić? Jak ćwiczyć pamięć?

Warto co jakiś czas przypominać sobie różne sytuacje, odtwarzać je w głowie ze szczegółami, ale również opowiadać je na głos, przypominać znajomym i rodzinie zabawne wspólne przeżycia. Im częściej coś wspominamy tym większa szansa, że zostanie z nami na dłużej. Podczas podróży warto nie tylko robić zdjęcia, ale również prowadzić dla siebie zapiski, dzięki, którym z łatwością będziemy mogli przypomnieć sobie po czasie więcej szczegółów z wyjazdu. Notujmy refleksje, przeżycia, zapamiętane zapachy i smaki, spostrzeżenia na temat miejsca. W zeszycie, w aplikacji Evernote czy w formie maili wysyłanych do siebie. Każdy sposób, by wygrać z zapomnieniem jest dobry!

Jak zapamiętywać więcej? Metoda zakotwiczania wspomnień.

Meik Wing opisał wiele pomysłów na to, jak lepiej zapamiętywać przeżycia. Okazuje się, że bezwiednie stosowałam od lat wszystkie te techniki, tak bardzo pragnąc, by moje wspomnienia zostały ze mną na zawsze. Nie wiedziałam nawet, że to co robię ma jakąś nazwę. O co chodzi? Pozwól, że najpierw opowiem Ci o praktyce.

Gdy w ostatnich dniach października odwiedziłam Tampere i jedną z najlepszych publicznych saun świata, byłam niesamowicie szczęśliwa. Siedziałam raz sama, raz z garstką Finów w saunie z panoramicznym oknem wychodzącym na przepiękną przystań. Podziwiałam Golden Hour – światło zachodzącego słońca odbijające się w zatoce i czułam niesamowitą przyjemność z ciepła sauny, zapachu drewna i utrzymujących się jeszcze endorfin z powodu pierwszego w życiu morsowania. Moje mięśnie się rozluźniły, a ja ćwicząc uważność starałam się myśleć tylko o tej chwili i widoku za oknem. Siedząc tam powtarzałam sobie w myślach: staraj się zapamiętać każdy szczegół, bo już za kilka dni z utęsknieniem będziesz wracać do tej chwili.

To zakotwiczenie wspomnień. Świadomość chwili, uświadomienie sobie, że to co dzieje się teraz jest ważne, a my jesteśmy szczęśliwi. Włączenie wszystkich zmysłów na odbiór bodźców i zapamiętywanie. Skierowanie swojej uwagi na tę chwilę, zakodowanie, że tu i teraz dzieją się rzeczy, za którymi już niebawem będziesz tęsknić, więc lepiej skup się!

To wymaga znajomości siebie i uważności, ale jest do wyuczenia. Nie zapomnę nigdy naszych norweskich wakacji, gdy wszystko było tak idealne, że co chwilę powtarzałam sobie – staraj się zapamiętać każdy szczegół. I myślałam tylko: Boże, to dzieje się naprawdę, zapamiętaj to! Gdy siedziałam nad brzegiem jeziora i czytałam książkę, co chwilę przerywałam, by wsłuchać się w szum wody, oddychałam głęboko wdychając intensywny zapach świerków. Wiedziałem, że mam maksimum dwie godziny, aż chłopcy skończą mecz, w którym grała reprezentacja Szwecji. Do dziś zapach świerków przypomina mi o tym lipcowym norweskim po południu. (tu znajdziecie- link)

Bylismy blisko natury
Robilismy nowe rzeczy!

Zakotwiczaj wspomnienia swoim bliskim

Zakotwiczyć wspomnienia można też naszym bliskim. Mój Dziadek intuicyjnie robi to od lat. Dzięki Niemu pamiętam rzeczy, których nie mam prawa pamiętać, bo byłam zbyt mała. Opowiadał mi często o moich początkach. I do dziś jednym z najwcześniejszych wspomnień jestem trzyletnia ja, trzymająca go za rękę i maszerująca do pobliskiego parku, gdzie czeka na mnie huśtawka. Pamiętam, jak zamykam oczy i widzę przebłysk światła, które migocze odcieniami pomarańczy i czerwieni, otwieram je i widzę korony ogromnych drzew. W ręce trzymam pomarańczowy soczek w kartoniku, a na palcu błyszczy nowy blaszany pierścionek – dodatek do gumy do żucia (której nigdy nie dostawałam).

To był nasz rytuał, powtarzany tak często, że wydaje mi się, że niemal codziennie. Tym sposobem, gdy myślę o swoim trzyletnim dzieciństwie, panuje wieczna wiosna! Pamiętam to, bo dziadek przypominał mi nieustannie, mówiąc: A pamiętasz, jak chodziliśmy na huśtawkę do parku, jak mijaliśmy pradziadka w bramie, jak kupowałem Ci pierścionki i soczki pomarańczowe? Gdy to się działo często wyłapywał chwilę mojej uwagi i mówił: Mam nadzieje, że kiedyś będziesz pamiętać, że chodziliśmy razem na takie spacery i zapamiętasz te nasze rytuały.

Zwróciło to moją uwagę i zapamiętałam to, a częste powtórki sprawiły, że jest to do dziś jedno z intensywniejszych wspomnień z dzieciństwa. Nie muszę Wam chyba mówić, że gdy dwa lata temu w Wołgogradzie w Rosji trafiłam na sok pomarańczowy o smaku tego, który piłam w dzieciństwie, łzy wzruszenia stanęły mi w oczach i zalała mnie błoga fala szczęścia.

Ja do powtorek i powrotow do jednych z ulubionych wspomnien, czyli naszej podrozy po Kalifornii, Arizonie i Nevadzie, wybralam fotoksiażkę. Robilam ją pierwszy raz w zyciu i szczerze przyznam, ze myslalam, że bedzie to owiele cięższe zadanie. Ale system Staal-Digital, okazał sie bardzo intuicyjny i z przyjemnością przeszlam przez niego kreując niejlepszy z wariantów. A gotowa fotoksiażka wyglada jak najpiekniejszy album wydany przez National Geographic! Jesli tez chcielibyście zafundować sobie taką przyjemność mozecie skorzystać z rabatow przedswiatecznych dostepnych na ich stronie na 75 zl
Chodź Franky opowiem Ci co robiliśmy zanim do nas trafiłeś 🙂

Tu zadziałały 3 mechanizmy – zakotwiczenie, powtarzanie i sensor smaku.

Jak więc zakotwiczać wspomnienia?

  • Bądź świadom momentów, które przeżywasz. Staraj się zapamiętać momenty. Mów do siebie: to chwila warta zapamiętania.
  • Mów innym, że to co się dzieje jest ważne, że to piękny moment i będziemy go wspominać. Zwracaj uwagę na szczegóły.
  • A potem powtarzaj, wracaj do tej chwili, opowiadaj ją barwnie i ze szczegółami. Stwórz z niej anegdotę, śmiejcie się z niepowodzeń i wspominajcie wszystkie szczegóły.

Rzeczy z historią.

Wiecie doskonale, że żadna ze mnie minimalistka (przypomnienie post: dlaczego przestałam być minimalistką link) i że od lat z podróży przywożę rzeczy, które używam codziennie. I to naprawdę działa, niezwykle podnosi poziom szczęśliwości. Gdy zaczynam dzień sięgając po słój z targu staroci z San Francisco kupiony w najpiękniejszym dniu całej podróży w High&Ashbury, przypominają mi się migawki z tego dnia i dzień od razu staje się lepszy. Podczas wizyty w Hight&Ashbury wiedziałam, że przeżywam właśnie jeden z najpiękniejszych momentów w życiu, intuicyjnie więc zapragnęłam przywieźć sobie coś, co będzie mi o tym przypominać, tak często jak to możliwe. 

Na tym zdjeciu same przedmioty z historią, chierowski, papasan, dywan, ktory sluzy za obrus, metalowa patera z targu staroci na kole, filizanka z pchlego targu w Berlinie i kawiarka z Kuwejtu. Banalne rzeczy codziennego użytku naznaczone historią, naszą i wczesniejszych wlascicieli.

O tych rzeczach pisałam Wam w poście: rzeczy, które przywożę z podroży. Polecam Wam bardzo takie podejście. Mogłabym Wam teraz stworzyć tu całą listę rzeczy, których używam każdego dnia i które przywieźliśmy z ważnych momentów naszych podróży:

Zaparzam kawę w kawiarce, którą przywiózł mi Fahad z Kuwejtu, która przypomina mi nasz rok podzielony miedzy jego wyjazdy do Niemiec i Warszawę oraz randki w różnych miastach Europy.

Kawę nabieram z puszki w Muminki przywiezionej z pierwszej podróży z większą grupą do Doliny Muminków w Naantali prawie 4 lat temu, która dziś przypomina mi również kolejne podróże po Finlandii.

Na ścianach wiszą mapy przywiezione z ważnych dla nas podróży i plakaty przypominające o ważnych ludziach, miejscach i chwilach. Piszę codziennie siedząc w starym fotelu „Chiekorowski – model 366”, a odpoczywam w papasan-ie, który marzył mi się od dzieciństwa i przypomina letnie poranki, gdy jako jedenastolatka plotkowałam z moją ówczesną przyjaciółką. Wielki, oprawiony plakat Shantel, wiszący na ścianie, przypomina o wszystkich bałkańskich szaleństwach, które zrobiliśmy byle tylko dotrzeć na koncert, a było tego sporo.

Część naszej ściennej kolekcji map z ukochanych miejsc.

A ja na co dzień używam torebki kupionej na lotnisku po podróży na Svalbard oraz portfela na karty z Ułan Udy – miasta na Syberii. To już cztery lata minęły od podróży koleją transsyberyjską, a nie ma dnia, bym nie wracała myślami do tej naszej Rosji.

Nie tylko, zdjęcia i przedmioty, ale również dźwięki, smaki i zapachy pozwalają zachować wspomnienia.

Lista zaleceń, co warto zrobić dla siebie tej jesieni, by przywołać szczęśliwe wspomnienia i stworzyć podwaliny pod przyszłe momenty.

  • Posegreguj zdjęcia.
  • Wywołuj najpiękniejsze wspomnienia.
  • Uporządkuj muzykę na Spotify – stwórz składanki, które kojarzą Ci się z różnymi momentami z życia.
  • Przyjedź do babci, rodziców, przyjaciół i przeglądnij z nimi stare albumy, poproś ich o opowiedzenie Ci historii z ich życia lub z Twojego dzieciństwa.
  • Poproś bliskich, by opowiedzieli Ci, co zapamiętali najbardziej z konkretnego roku? Jakie wspomnienia związane z Tobą najczęściej przywołują? Może w ten sposób przypomną Ci coś, o czym zapomniałaś?
  • Następnym razem podczas podróży kup sobie coś do codziennego użytku, coś – co od dawna było Ci potrzebne, a później używając tego będziesz pamiętała o tych chwilach poza domem.
  • Zrób listę potraw, które przywołują wspomnienia. Stwórz swój własny e-book z wspomnieniami i na przykład podaruj bliskim na święta.

Meik idzie o krok dalej, mówi o tym, by przygotować specjalne danie, które będzie nam się kojarzyć z konkretną podróżą. Wymyśl je, nazwij i przygotowuj co jakiś czas.

Przepisy z podróży.

Przykładem na kilka przepisów przywiezionych z podróży są naleśniki po estońsku, jajko w koszulce z sosem holenderskim czy zupa z łososia ze Svalbardu. Mam jeszcze kilka w zanadrzu, jak deser z maliną moroszką z Norwegii czy gofry z borówkami i brązowym serem ze Svalbardu.

Co dają nam wspomnienia? Po co nam te sentymenty?

Stworzenie pozytywnej historii o naszym życiu, o nas samych, umiejętność szybkiego odszukania w głowie kilku szczęśliwych wspomnień to niezła tarcza przed cięższymi chwilami.

Jak zdobyć nowe wspomnienia? Próbuj nowych rzeczy!

Tutaj kłania się mój post. Dlaczego warto wychodzić ze strefy komfortu (link) i przestań czekać aż Ci się zachce (link). Tu znajdziecie kopa do działania i zrozumiecie, że warto planować nowe aktywności i wykonywać je, być lojalnym wobec siebie i zobowiązań, które sobie dajemy. I przede wszystkim próbować nowych rzeczy. Nasz mózg zapamiętuje częściej to, co dzieje się po raz pierwszy, dlatego tak ważne jest, abyśmy ciągle szukali sposobu na stymulację. Jeśli coś robimy każdego roku, nawet jeśli to uwielbiamy, to zleje się nam to w jedno wspomnienie. Jeśli jednak zmienimy cokolwiek, dodamy jakiś nowy akcent, stanie się więcej prawdopodobne, że odróżnimy je od siebie.

Cyt. Meik Wiking:

Jeśli chcemy, by nasze życie zwolniło i składało się z niezapomnianych chwil, warto pamiętać o potędze nowości. Zastanów się, jak w codziennych rytuałach nadać zwykłym momentom niezwykły charakter, żeby rozciągnąć rzekę czasu. Możesz zacząć od drobiazgu. Jeśli zawsze posiłek przed telewizorem, to któregoś dnia zabierz rodzinę na obiad przy świecach (…)”

Z tą myślą Was zostawiam i mam nadzieję, że udało mi się Was zainspirować, tak jak mnie zainspirował Meik, i zachęcić do tworzenia nowych wspomnień oraz pielęgnowania starych. Tworzenia albumów, zapisków z podróży, playlist i nowych rytuałów. Życzę Wam wspaniałej zabawy

Uściski

Jess

This post has already been read 1730 times!

You Might Also Like