LIFESTYLE PODRÓŻE

Co dobrego w czerwcu i lipcu. Najlepsze momenty.

10 sierpnia 2020

Co dobrego wydarzyło się w czerwcu i lipcu? Sprawdźmy wspólnie, polecane miejsca, książki, warszawskie zachwyty, podróże no i trochę letniej codzienności. Bylo pieknie! I jestem niezwykle wdzieczna za tyle dobra w minionych tygodniach.

Czerwiec był dla mnie ultra pracowitym miesiącem, masa dziwnej roboty organizacyjnej nad przewodnikiem śladem Muminków i Tove Jansson oraz nieprzewidzianych stresów.zdecydowanie pisanie jest tym co kocham najbardziej, dlatego z niesamowitą radością wróciłam do pisania o Anglii, otwierając porzucony w październiku skrypt o Harrym Potterze, któremu nie dużo brakowało do końca. Intensywna praca nad nim, sprawiła mi niesamowitą radość i niekontrolowaną ilośc pracy, w której się rochę zapomniałam…

Spacerowałam po Warszawie z jeszcze większą intensywnością, chcąc nacieszyć się ukochanym miastem w letnim klimacie no i gościłam u siebie moją Mamę! Z która wspólnie odkrywałymyśmy warszawskie lokacje.

Powiśle, Elektrownia Powiśle, spacery po Tamce i chillout nad rzeką. Plac Konstytucji i inne zakamary Śródmieścia. Tak wyglada lato w mieście. Moim ukochanym mieście.

Co dobrego przeczytałam!?

Jej! To był dobry czytelniczo czas. Przede wszystkim, późno bo późno, ale odkryłam Legimi i przepadła czuje, że teraz pójdę na czytelniczy rekordy, słuchając wszystkiego czego nie udało mi się od lat przeczytać w formie audiobooków.
1. Odsluchałam calej trylogii z Vestmany, czyli kryminału napisanego pod pseudonimem Ove Longsmanbo przez Remingiusza Mroza. Było to dobre, ale nie zachwycające, 3/5. Chciałam czegoś z Wysp Owczych i czegoś Mroza, bo jakoś nie mieliśmy wcześniej okazji się spotkać 🙂 Mam z nim taki problem, że nie zagłębia się w postaci, bohaterowie są opisani powierzchownie, brak szczególnych cech charakteru, wyróźników, personalizacji. Wiem o nich za mało nawet po 3 tomach, bym mogła się do nich przywiązać. Ostatnią część odsłuchałam leżąc w cieniu pod Wersalem, gdy Marcin hasał po ogrodach, a ja nie moglam się ruszyć z powodu dzień wcześniej nabitych 36 700 kroków na blokowiskach. 🙂

2. Hvile o sztuce odpoczywania. Miła dobrze napisana, syntetycznie zebrana książka, która może zainspirować do większego dbania o siebie, odpuszczania i pomocy w walce ze stresem. 4/5 Idealna pozycja na wakacje, słuchanie/ czytanie jej samo w sobie jest relaksujące.


3. Kraj nie dla wszystkich. Recenzje napisałam na IG, to było dobre. Smutne, ciężkie poprzez tematykę – nie styl autorki. Ale potrzebne.
https://www.instagram.com/p/CCNu5fWpcjF/?utm_source=ig_web_copy_link
4. Mezel Tow – boże jakie to było dobre! Książka o dziewczynie z Belgi, pracującej u rodziny ortodoksyjnych Żydów w Antwerpii. Napisana na bazie doświadczeń autorki historia jej życia i poznanej przez nią rodziny. Styl autorki jej poglądy na świat i szacunek do innych kultur, wzbudziły moją ogromną sympatię, będę ją polecać wszystkim i wszędzie. Mimo, że nie jestem osobą zainteresowaną judaistyczną kulturą w jakimś szczególnym stopniu, naprawdę warto ja przeczytać.

Książki zaczęte i cały czas czytane.


Kanada, najszczęśliwszy kraj świata
– dawkuje sobie ją jest naprawdę dobra.
Pokazucha. To niezwykle dobry reportaż i w tym samym czasie nieznośnie bolesny. Powodujący boleści żołądka z nerwów i feministyczną chęć odwetu. Mam nadzieję skończyć ja w sierpniu i opowiedzieć o niej szerzej we vlogu.
Od wielkich idei do wielkiej płyty. To książka, do której w czerwcu zaglądałam bez przerwy, dawkowałam sobie ją proporcjonalnie do odwiedzanych dzielnic w trybie : czytanie-spacer-czytanie doczytując jeszcze raz o danym miejscu juz po spacerze, by zostało mi w głowie jak najwiecej z tych architektonicznych traktatów o Warszawie. Niezwykle potrzebna i przydatna. Nie spieszę się z jej skończeniem, a nawet jak skończę to bede wracać nieustannie.
Tak było 🙂

Zaczęłam na nowo pokazywać Wam trochę moich codziennych stylówek, które są niezbędnym elementem codziennych małych radości. wzorzyste kiecki i jeszcze bardziej wzorzyste narzutki.

Było miejsce na sezonowe radości, piwonie, truskawki i matche 🙂

Pojawiły się też naprawdę dobre posty na blogu:


100 rzeczy, które Warto zrobić w Warszawie
47 rzeczy, które zrobie tego lata. (edycja lato pandmiczne)
Żoliborz 21 miejsc, które musisz odwiedzić.
Elektrownia Powiśle

NDSM Amsterdam Alternatywnie

Byłam też na bardzo dobrej wystawie zorganizowanej w Pawilonie Zodiak, poświęconej Architekturze Kin Studyjnych. Polecam Wam zaglądać do Zodiaka ( i do kin studyjnych także, o tej wystawie pisałam Wam posta Tutaj:

Odkrywanie Śródmieścia, Placu Hallera i Żoliborza na nowo


Karolina Sulej w swoim artykule w Wysokich Obcasach o Domach Pisarzy wspomniała o moim vlogu z domu Jane Austen


W czerwcu nadal eksplorowałam Warszawę, odkrywając nie tylko perełki modernistycznej architektury, ale również mało doceniane budynki z późniejszego okresu. Jeśli chodzi o nasze warszawskie podwórko zwróciłam Wam szczególną uwagę na Sheraton oraz Blue City. W temacie warszawskich eksploracji i inspiracji pojawił się również wpis o 100 pomysłach na lato w Warszawie gdzie m.in pisałam o gastronomicznych zachwytach, trasach spacerowych, ale i atrakcjach wewnątrz budynków (idealne na niepogodę lub upały), jak chociażby TEPfactor w Blue City czy Escape Room o literackich konotacjach- Team Exit.

Czerwiec zdominowany przez pisanie i Warszawskie spacery i balkonowe radości, lipiec w pierwszym tygodniu tak przytłoczył mnie pracą nad przewodnikiem i pragnieniem dopięcia projektów. Poczułam, że przecholowałam. Konieczne były wiec wakacje chociażby w mikro skali..

Typowo więc dla lipca, był czas na coroczny dłuższy pobyt w domu. Lipiec to czas na to by prac dywany, kosić i przebywać z Babcią i Dziadkiem w altanie, spacerować po lesie i cieszyć się krainą mojego dzieciństwa.

A później wyrwałam się wreszcie w świat. Odwiedzajac mojego przyjaciela w Amsterdamie w jego pięknym mieszkaniu. Chilloując wspólnie na balkonie, przesadzając kwiatki, odkrywając alternatywne miejsca w tym mieście, którego tylko liznęłam kilka lat temu. Było cudownie! I mam dla Was masę wpisów z tego wyjazdu. Udało mi się zobaczyć cholernie dużo!

Później, przyszedł czas na Paryż, razem z Marcinem mieliśmy zaległy wyjazd urodzinowy (na moje i jego 31 urodziny!). Spełniłam tu jedno z swoich dużych marzeń o eksploracji Paryskich blokowisk.Oprócz bloków był czas na Wersal i długie wspólne rozmowy i szaleństwa. Z tym człowiekiem zawsze mam 19 lat 🙂 Wspaniały wieczór na Montmartre i obżeranie się bagietkami.

Ostatki lipca spędziliśmy z Fahadem (który wreszcie do nas wrócił po przymusowej ewakuacji do jego kraju z powodu covidu) w bajecznej krainie Bohemian Swiss oraz Szwajcarii Saksonskiej, był też czas na Berlin, ale to już opowieści na sierpień.

Jak widać konsekwentnie realizowałam swoje plany z listy 47 rzeczy, które zrobię tego lata. Mam nadzieję w sierpniu, podsumowując ten miesiąc napiszę Wam, że udało mi się ruszyć ze sprzedażą przewodnika i wysłać przewodnik śladem Harrego Pottera (drugą część cyklu) do redakcji. Trzymajcie kciuki.

tym czasem ściskam

Jess

This post has already been read 931 times!

You Might Also Like