LIFESTYLE SLOW LIFE

Last Month. 1/2017 buszując w codzienności

7 lutego 2017

This post has already been read 374 times!

Za nami styczeń, to był długi i intensywny miesiąc, gdy zaczęłam się zastanawiać co się ostatnio działo, aż ciężko było mi sobie wyobrazić, że to wszystko wydarzyło się w ciągu ostatnich 4 tygodni. Zapraszam Was do mojej codzienności zarejestrowanej na instagramie i nie tylko, będzie o podróżach, imprezach, jedzeniu oraz kulturalnych odkryciach.
Zacznijmy od tego co dla mnie najważniejsze – od imprez zorganizowanych w minionym miesiącu, w ramach naszego TryAlternative 
Imprezowo – Eventowo : TryAlternative
Jak wspominałam, w opisie o mnie i ostatnich postach, mam dziecko – mój kochany start-up, za sprawą, którego mogę spotykać wspaniałych ludzi i robić ciekawe rzeczy. Zaskakujące imprezy i inspirujące spotkania kulturalne, a niebawem ( już tuż tuż!) ruszają moje autorskie wyjazdy.
Ten miesiąc był naprawdę świetny pod względem doskonałych imprez, rozpoczęliśmy cykl imprez orientalnych genialną impreza Oriental Party (link), na którą przyszło ponad 250 osób!  Bawiliśmy się w klimatycznym lokalu : Miejsce Chwila. Gdzie będziemy kontynuować sukces Oriental party, cyklicznymi imprezami! Następna 11 marca !
Od dawna marzyła nam się impreza z Czarną Muzyką,  na której moglibyśmy się wcielić w Raperów z Nowego Jorku, zorganizowaliśmy wiec imprezę American Hip Hop Party, w super alternatywnym Śnie Pszczoły, gdzie gościnnie wystąpił znany Raper : The Pole, który przez kilka lat mieszkał w Nowym Jorku. Najlepiej przebrani uczestnicy dostali płyty artysty. Widząc reakcje uczestników i tyle dobrej energii postanowiliśmy robić tą imprezę cyklicznie. Jeśli więc lubicie czarną Muzykę, nie może Was zabraknąć na następnej edycji 10 marca w niezwykłym Śnie Pszczoły. Uwaga Link do Eventu !
Oprócz tego, nie zabrakło comiesięcznego spotkania w ramach mojego projektu Discover Warsaw for free, gdzie razem z obcokrajowcami (i nie tylko) zwiedzamy Warszawę i okolice, integrując się i rozmawiając o odwiedzanych miejscach i wystawach. Dzieląc się z sobą refleksjami na temat odwiedzanych miejsc.  Tym razem padło na: Polin Muzeum Historii Zydów Polskich, które poruszyło uczestników i skłoniło nas do długi rozmów, podczas integracji nad żydowskimi potrawami.
Kolejna American Rap Party juz 10- marca więcej: tu!
Pozostając w temacie imprez  jako fani Bałkańskiej Muzyki, nie mogliśmy przeoczyć Sylwestra Bałkańskiego organizowanego przez naszego przyjaciela, Warsaw Balkan Madnes, na której zagrali cudowni Wariaci z Wilna: Baltic Balkan, z którymi szaleliśmy razem na scenie. Konia z rzędem temu, która pokaże mi większych szaleńców. Nie mogę się doczekać, aż znów ich zobaczę!
Podróżniczo:
Kończyliśmy rok w Wiedniu z Przyjaciółmi, a witaliśmy go na rynku w Lublanie. Z rozrzewnieniem wspominam mały słodki pensjonat za miastem, wieczory z herbatą i uroczy dzień w Piranie oraz krótki wypad do Triestu na włoskie jedzenie. Nie zapominając oczywiście o Metlekovej, która była, głównym powodem odwiedzić Słowenii, czy słusznie? – o tym pisałam w osobnym poście.
Piran, idealny początek rok. Wstęp do Slow Travel
Metelkowa, Alternatywna Atrakcja Lublany
W styczniu odważyliśmy się na pewne małe szaleństwo, w długi weekend wybraliśmy się na Białoruś, żeby przeżyć Boże Narodzenie po raz drugi i spróbować jak smakuje Wschód. O swoich wrażeniach pisałam Wam tutaj: ( link do posta o Białorusi). Bez wątpienia to co wydarzyło się za granicą Białoruską na długo pozostanie w naszych wspomnieniach, minus 22 stopnie, białoruska biurokracja i masa innych przygód, to opowieści na długie wieczory z moimi wnukami.
Kulinarnie:
Warszawa nie znosi pustki, tu nie ma miejsca na nudę, choć wyjątkowo wiele czasu w zeszłym miesiącu spędziliśmy w Warszawie, był to świetny czas. Miałam okazje odkryć kilka nowych kulinarnych miejsc:
Baobab Cafe na Saskiej Kępie,
O Afrykańskiej kuchni wiem niewiele, (marokańskiej nie licząc) Etiopską znam z londyńskiego podwórka ( link do naszego pierwszego spotkania ) i tu kończy się cała moja wiedza. Jestem więc szalenie ciekawa, połączeń, smaków, przypraw. Babobab jest z zewn,atrz maultki, wygląda jak kawiarenka, gdy wejdziemy  do środka odkryjemy, druga sale wewnątrz. Niezwykle podoba mi się kameralny wystrój, menu które uczy podstawowych zwrotów w języku z Czarnego Lądu, co do samych smaków byłam pozytywnie zaskoczona, kuskus z sosem z orzechów i wołowina był naprawdę dobry a sałatka z karmelizowanym imbirem zaskakująca. Co mnie jednak zachwyciło to imbirowy napój rozgrzewający po który na pewno wrócę nie raz.
Fenicja, Świętokrzyska Śródmieście.
Zbieram się do tego, by zrobić listę, miejsc, gdzie można zjeść dobre Arabskie jedzenie w stolicy, mój prywatny Przewodnik nigdy się nie myli, podążam wiec za nim odkrywając ciągle nowe świetne miejsca. Tym razem miałam okazje spróbować, nowych potraw ( grillowane warzywa z jogurtem) podbiły moje serce nie wspominając o humusie. Fenicja trafia wysoko na listę lubianych miejsc.
Tel Aviv,  ul. Poznanska
To nie nowe odkrycie, a powrót w jedno z ulubionych kulinarnych miejsc, żydowska kuchnia, humus, Vegę miejsce na medal. Nowe odkrycie, tortilla z grillowanymi bakłażanami z sosem mango… Poezja smaku, rozpływa się w ustach.
Slow Smart Fast Food
Przypominam o moich domowych wyczynach, które zakładają gotowanie bez przemęczenia, czyli na dłużej niż jeden dzień i czas przygotowania poniżej pół godziny, podrzuciłam wam w minionym miesiącu, kilka linków.
– sałatka z granatem
– jajka po benedyktyńsku z sosem holenderskim
Kulturalnie.
Jestem z tych, którzy nie rozstają się z książką, zawsze mam jakąś w torebce, żeby móc wykorzystać te parę chwil, w tramwaju, samochodzie ( jako pasażer rzecz jasna)  czy poczekalni. Czytam wiele rzeczy na raz w zależności od nastroju i potrzeby. Nie zawsze od razu w całości.  W tym miesiącu standardowo czytałam o miejscach, w które podróżowałam, nie zabrakło więc książek o Białorusi. O białoruskich pozycjach jeszcze Wam opowiem, w osobnym wątku, o książkach, które warto przeczytać przed wyjazdem na wschód. Bez wątpienia jedną z nich jest Białoruś dla poczatkujących, jedna z tych którą warto mieć w swojej biblioteczce, wschodniego podróżnika. Wpadła mi również w ręce książka Joasi z Bloga Styledigger. Kwestia Slow lifu jest mi znana od dawna, mimo wszystko ta lektura sprawiła mi dużo przyjemności, jest to pozycja, którą czyta się dobrze i w wielu tematach myślimy  podobnie. Od kilku miesięcy staram się robić mniej rzeczy uważniej, takie książki, tylko utwierdzają mnie w moich postanowieniach.  Czytam po za tym wiele pozycji w tematach, które mnie absorbują, a więc kobieta – jako istota, jako cześć społeczeństwa, w każdym wymiarze, środowisku i kontynencie:  Beduinki na Instagramie i Naczelne z Upper East Side, to dwa inne bieguny. Być może dlatego tak mocno wciągają konfrontuje je z sobą, robię notatki i na pewno podzielę się przemyśleniami. O kinowych okryciach i refleksjach pisałam dla Was osobno:  Kinowe Odkrycia Stycznia
Od siebie.
Styczeń to miesiąc postanowień, chociaż nie uważam, żeby było konieczne, zaczynać konkretnie od 1 stycznia, możemy zorganizować sobie początek kiedykolwiek, nawet w środku środy, przedostatniego tygodnia przypadkowego miesiąca, jeśli tylko poczujemy wówczas chęć do zmian. Od pewnego czasu staram się ćwiczyć uważność i szukać sposobów, które pomogą mi się zresetować i wyciszyć. Jednym z nich jest samotna wizyta w kinie, które nie dość, że uspokaja to jeszcze pomaga w ćwiczeniu uważności. Pracuje również, nad (roboczo nazwaną) kontrolą skrolingu czyli staram się, oprócz obsługiwania fanpage’ów i messengera, nie skrolować bezmyślnie Facebooka. Zauważałam, że przetwarzanie informacji nawet tych bardzo błahych bardzo meczy umysł i pozbawia sił by samemu siąść i działać. Nie mówię, że odwyk się udał, ale jest na dobrej drodze. Ciągle poczuje sposobów, by podnieść jakość mojej pracy, zwiększyć energie i lepiej się organizować, przyznam szczerze z bardzo dobrym efektem, czym niebawem podzielę się z Wami w cyklu wpisów motywacyjnych.
Po za tym starałam się łapać każdą chwile. Wierze,  że to ubarwianie codzienności pozwala nam przeżyć życie doskonale.
Na Blogu
Na koniec przypominam co wydążyło się na Blogu,  w minionym miesiącu.
Metelkova. Alternatywne atrakcje Lublany
Styczniowe kinowe odkrycia ( 7 filmów wartych zobaczenia)
8 rad jak uczynić podróżowanie mniej stresującym
Ameryka to nie tylko burgery. Co dobrego ( i zdrowego) zjeść w stanach?
Ameryka w czasie wyborów prezydenckich
Ateny, Mity i Fakty. Plaka i Psiri daleko od „antyku”.
Slow Design. Fascynacja lisami. Dziecięce książki o Lisach.
Białoruś. Zachodnie legendy na temat wschodu
Dlaczego przebierane imprezy są lepsze od tych bez kostiumów?
Slow life. Święta bez prezentów.
Street Art. Berlin. El- Bocho i Little Lucy, która zabija kota na sto sposobów
Kolej Transsyberyjska. Czego mnie nauczyła ta podroż?
Piran, Słowenia. Idealny początek roku. Wstęp do slow travel
Dieta. Jak zrzucić 10 kilogramów ? 14 zdrowych nawyków, które pozwolą schudnąć.
Jakie są Wasze odkrycia minionego miesiąca? Co dobrego czytacie? Co zobaczyliście? Może jakies dobre miejsca w warszawie do polecenia?

You Might Also Like