OGARNIJ ZYCIE

Zastanów się czego chcesz naprawdę. Dlaczego warto wyjechać na gap year?

18 sierpnia 2017

This post has already been read 1502 times!

W cyklu ogarnij życie pisze raczej o ogarnianiu swojej codziennej rzeczywistości, co jednak jeśli nie czujemy się w niej komfortowo? Nie wiemy czego od życia aktualnie chcemy, nigdzie nie jest nam dobrze, a wszystko wydaje się nam obojętne? Dokonujemy wyborów bardziej by zadowolić innych niż spełnić swoje oczekiwania, dryfując biernie bez głębszego celu? Co wówczas? Ja widzę tylko jeden ratunek – wyjechać! To idealny moment, by zdystansować się do siebie, otoczenia, aktualnego życia, nabrać trochę powietrza w płuca i odkryć czego tak naprawdę chcemy . Trochę kontrowersyjnie, powiem dziś dlaczego lepiej pracować fizycznie na drugim końcu Europy niż studiować coś czego się nie czuje, bądź decydować się na prace tylko dlatego, że coś w życiu robić trzeba. Nie musisz być maturzystą, studentem czy kimś przed 30 by czuć, że nadszedł czas na gap year. Poniżej kilka słów o tym dlaczego warto zrobić sobie przerwę, o mądrym podróżowaniu i grand tourze z XVIII wieku.

Gap Year ale o co w ogóle chodzi?

Gap Year, czyli rok przerwy ( nie traktujmy tego dosłownie jako rok, to w wolnym tłumaczeniu przerwa od życia) jest tak dobroczynny w swoim działaniu, że moim zdaniem powinien być obowiązkowym elementem edukacji, jak to miało miejsce w XVIII wieku, pod postacią grand tour-u, (wielkiej podroży). Jestem dość radykalna w swoich poglądach, na temat gap year, bo uważam, że KAŻDY, z podkreśleniem KAŻDY bez wyjątków) powinien wyjechać po studiach za granicę. Popracować, oderwać się od swojej codzienności, zdystansować od „wielkich, problemów”, które w wielkim świecie, nagle wydają się dziwnie małe..  Docenić wartość pieniędzy oraz pracy, przede wszystkim tej fizycznej. Nic tak wspaniale nie pozwala znaleźć balansu między sobą a światem jak odkrywcza praca na zmywaku ( zaliczyłam taką w Polsce) czy odświeżająca praca na odkurzaczu ( najlepiej w Angielskich willach). Życie na swoim, w ciasnocie, jedzenie najtańszych supermarketowych specjałów i znalezienie się w totalnie nowym środowisku.  Te wszystkie bodźce jak nic innego pozwalają nagle określić priorytety i docenić różne aspekty życia. Praca fizyczna daje też nam możliwość przeanalizowania swojego życia i przemyślenia planów. Podczas 8 godzin machania mopem czy odkurzaczem, możemy poukładać sobie w głowie milion spraw!
Podczas takiego wyjazdu mamy okazje zastanowić się nad tym  czego od życia chcemy, być może odkryjemy nową pasje? Być może marzenie o karierze medycznej nie było naszym marzeniem? Przebywanie samemu daleko od świata daje szanse usłyszeć o swoich potrzebach. Chwilowe odcięcie się od codziennego środowiska i jego wpływu może być kluczowe w podejmowaniu decyzji, dotyczących przyszłości, kolejnego etapu w życiu, czy studiów.
Uwaga istnieje pewne ryzyko. Takie oderwanie się od rzeczywistości może sprawić, że poczujemy podróżnicze flow i nie będziemy chcieli już wrócić do starego życia, bądź odkryjemy, że dotychczasowe plany tak naprawdę były bezsensowne i wcale nie chcemy by nasze życie toczyło się w tym kierunku. Istnieje duże zagrożenie, że wrócimy odmienieni, bardziej otwarci na świat, o szerszych horyzontach i nie odnajdziemy się już w naszych małych społecznościach, które wydadzą nam się zbyt ciasne… Bądź ostatecznie odkryjemy w sobie pasje, o której nigdy wcześniej nie słyszeliśmy i okażę się, że studia w ogóle nie są potrzebne nam do życia.

Lepszy rok przerwy niz przypadkowy kierunek.

Już słyszę te biadolenia- „O boże ! Jak to, starta roku w życiu? Na takim produktywnym etapie, to przekleństwo! To nie dopuszczalne. Jak się przerwie edukacje, to już potem nie chce się wracać, to nie pedagogiczne sugerować młodzieży, by w tak głupim wieku dawała ponieść się emocjom. Ma skończyć studia, a potem będzie sobie podróżować „ Znacie to? Ja aż za dobrze. Opowiem Wam historie z mojego podwórka, obiecuje, tylko kilka bo na 200 znanych mi studentów mojego roku, większość wybrała źle.  Tak wiem, to smutna statystyka, dlaczego? Patrz akapit pierwszy.

Na faktach – WNS, Instytut Historii

Studiowałam wzniosłe patriotyczne idee na Wydziale Nauk Społecznych, na który trafiłam z najszczerszej miłości do historii i romantycznych zapędów. Na moim roku była cała masa osób, które nawet nie lubiły historii, nie widziały się w roli nauczyciela, nie wiedziały, po co przychodzą rano na zajęcia ( to też i często nie przychodziły), nie widziały co mogą robić po tych studiach i jak będzie wyglądać ich życie gdy je skończą. Klepali daty na oślep, kserowali na potęgę, ściągali co się dało. Część z nich trafiła tu, bo nie udało im się dostać na prawo. Część nie chciała robić sobie przerwy, a w sumie historia wydawała się łatwa, część usłyszała w domu, że musi iść na studia, a ponieważ były darmowe można było dostać stypendium i ewentualnie dorwać męża, czemu nie…
W efekcie, gro z nich straciło więcej niż rok, brak motywacji sprawia, że nawet po 4 latach studiów łatwo odpaść i pozostać z niczym. Zaczynając na nowo na kolejnym kierunku, który w pogoni za lepszym życiem, może z większym pragmatyzmem, z nieukrywaną goryczą na myśl o straconych latach zaczyna się w stresie, spoglądając na swój  biologiczny zegar. Porównując się z innymi i plując sobie w brodę, że nie pomyślało się zawczasu. Ale jak? Skoro nie na szybko, na już, na teraz mieliśmy podjąć decyzje o tym czego chcemy.

 

Rodzicu rusz głową.

Ja nie jestem lepsza, w wieku 19 lat bałam się ruszyć z domu, nie byłam w stanie wyjechać na pól roku popracować za granicą, nie byłam też w stanie przeciwstawić się oczekiwaniom rodziców i dziadków, którym w moim ówczesnym mniemaniu pękło by serce, gdybym zrobiła sobie rok przerwy.  Ta domowa presja, robi młodym ludziom wielką szkodę. W bardzo szybkiej kalkulacji łatwo wyliczyć, że lepiej zrobić sobie rok przerwy przed studiami, a może i dwa i wybrać mądrze niż studiować jakikolwiek kierunek, bez pomysłu na siebie. By zabić czas. – abstrahując już od tego jak wielką zbrodnią jest tracić czas w tak genialnym wieku. Ja swój Gap Year obyłam po studiach, gdy okazało się, że nie ma dla mnie pracy, że mogę siedzieć na garnuszku mamusi, albo ruszyć przed siebie, że mogę w najlepszej sytuacji zarabiać 1200 zł ( jeśli jakiś nauczyciel wymrze, pójdzie na emeryturę bądź macierzyński) albo przełknąć porażkę i spróbować czegoś innego.

Australia juz rozumie.

W Australii istnieje obowiązek, wyjazdu, za granice, młodzi ludzie po liceum nim zaczną studia muszą odbyć swój własny grand tour, co więcej, musza mieć solidne wyjaśnienie, żeby go nie zrobić. Po powrocie, taki młody człowiek, ma poczucie, że coś już wie na temat tego świata, że coś zobaczył, gdzieś był, a Europa to nie jedynie filmowe obrazy, a żywe wspomnienia, które może połączyć z konkretnymi doświadczeniami.

Garść Faktów: Grand Tour.

Gdybyśmy mieli spojrzeć na kwestie historycznie ( po coś te studia zrobiłam, dajcie mi sie wykazać:)). Juz w XVIII wieku żaden młodzieniec z dobrego domu i perspektywami, ale też nawet ten średnio zamożny, nie mógł wejsc w dorosłe zycie bez „wielkiej wyprawy”, która pozwalała uzupełnić edukacje. Przed owym wyjazdem, edukowano sie solidnie, czytano poematy, literaturę klasyczną, obserwowano ryciny, brano lekcje rysunku i czytano przewodniki pisane przez wcześniejszych śmiałków. Wyprawa miała na celu zdobycie ogłady. Bo jak tu być kimś na dworze, gdy sie tego świata nie widziało. Miało tez inny pozytywny aspekt, który moglibyśmy roboczo nazwać „wybawienie się/ wyszalenie” na przyszłość.  Po powrocie młodzieniec, który zobaczył włoska sztukę, widział Paryż, przebył drogę przez Alpy, a możne nawet zakosztował Akropolu, mógł osiąść na miejscu i opowiadać do końca życia o swoich młodzieńczych przygodach, z poczuciem spełnienia i radości, a także ugruntowania wiedzy. Nie bez znaczenia, były lata edukacji, poprzedzające wyjazd, które można było uzupełnić tą podróżą. To pozwało młodzianom przeżyć i zrozumieć oglądane zabytki. ( poszukujmy wie tu, korzeni, rozsądnego podróżowania, dziś roboczo nazywanego slow travel).

 

Gap year, nie tylko po maturze czy  studiach.

Nie trzeba być maturzystą czy studentem, albo rozwódką, żeby poczuć, że czas na przerwę. Czasem jako ludzie po kilku letnim okresie pracy w korporacji, po studiach, podyplomówkach i licznych kursach, dochodzimy do punktu, w którym po raz kolejnym mamy poczucie działania poomacku. To tak samo dobry moment, jak każdy inny ( jeśli nie mamy dzieci bądź innych zobowiązań) by spakować wszystko, wynająć mieszkanie, upchać swój dobytek w piwnicy rodziców, sprzedać nadmiar ubrań, oddać niepotrzebne książki do biblioteki, a inne zbytki potrzebującym i znów ruszyć w świat.

Przerwa od Korpo

Bez dosłowności to wcale nie musi byc pełny rok dosłownie rok, moze to być kilka miesięcy albo kilka lat:) nie trzeba wcale szumnie rzucać pracy, by sobie zapewnic taką przerwe na zycie. Co raz więcej firm pozwala na urlop bezpłatny, dzięki, któremu mozna przez 3 miesiące przemierzać Amerykę południową ( jak zrobiła  Ela i pięknie zrelacjonowała na blogu Nieśmigielska  czy Ula z Adamant Wondered wyruszając w przerwie miedzy jedną a drugą pracą w genialną podroż na motorze przez niemal całą Amerykę południową. ( tu relacja Uli)  Monza podczas zmiany pracy wykorzystać lukę i wyrwać dla siebie trochę wolnego i ruszyć w nieznane..

Czas i tak minie  

W XIX wieku, kobiety zapadały na choroby, z powodu niewykorzystanego potencjału, poczucia, że nic je juz w zyciui nie czeka. Czasem gdy napada nas poczucie marazmu, ktore zmienia sie w melancholie może warto pomysleć, o przerwie od zycia, zamast brnąc dale w rutynę, która nas juz niczym nie podnieca?
Jest jeden problem. Do tego potrzeba odwagi, w końcu stawiacie życie na chwile do góry nogami. A to co sie wydarzy zmieni zarówno Was jak i Wasze podeście do Waszego otoczenia. No to co, kto sie odwazy? A może macie za sobą Gap Year?
Jak aktualnie zaczynam nowe wyzwanie w życiu, jeśli jednak nie wyjdzie ( czego nie zakładam, ale zawsze trzeba się ubezpieczać), kto wie, może będę do Was pisać posty z Meksyku bądź Islandii? Co jakiś czas, zastanawiam, się czy jestem w dobry miejscu, czy czasem nie spakować wszystkiego i nie ruszyć po raz kolejny, gdziekolwiek w poszukiwaniu siebie?  A ty wiesz dokąd zmierzasz?
Najwazniejsze to niczego w zyciu nie żałować
Czas i tak minie.
całuje
Jess


You Might Also Like