OGARNIJ ZYCIE PODRÓŻE

Jak podróżować wspólnie i się nie pozabijać? A przynajmniej nie rozstać się i co więcej być szczęśliwym? 10 rad jak uczynić wspólne podróże udanymi!

29 lipca 2018

This post has already been read 1491 times!

Jak nam się udało dotrzeć i czy właściwie w ogóle się udało? O tym wszystkim chciałabym Wam opowiedzieć, bo niedawno minęło nam 3 lata odkąd jakoś tak podróżujemy i żyjemy razem. 3 lata to trochę ponad 1000 dni, ponad 350 wspólnych znajomych, kilkadziesiąt zorganizowanych imprez, wspólny interes który nie wypalił oraz 41 krajów odwiedzonych wspólnie ( na prawie 60). Dużo wspólnych podróży i trochę samotnych.  Podczas tych wszystkich weekendów, kłótni i godzenia, poszukiwań kompromisów i zdobywania wiedzy jak to robić by było dobrze. Zapraszam Was na zbiór porad jak podróżować razem by miało to ręce i nogi oraz kilka porad kiedy odpuszczać, a kiedy nie dawać za wygraną. Gotowi?

Podróży wspólnych należy się bać. Czy to z rodzicami, czy z przyjaciółmi, znajomymi, obcymi ludźmi czy ukochanym człowiekiem. Podróże są bezwzględne, obnażają i uwypuklają wszystkie nasze cechy. Często te najgorsze, bo sytuacje bywają różne, a o te ekstremalne najłatwiej właśnie w podróży. Podróż to taki przyspieszony kurs poznawczy. Uważam, że można spędzić z kimś 20 lat życia i nie poznać go tak, jak pozwoliłaby nam wspólna kilkumiesięczna podróż przez kraje trzeciego świata. Czy warto uczyć się drugiego człowieka tak ekstremalnie i dogłębnie? Dopasowywać, szukać rozwiązań i uczyć podróżować wspólnie? To bardzo indywidualna kwestia. W przypadku przyjaciół zarzuciłam temat, czasem dłuższa podróż ludzi którzy na co dzień się uwielbiają i przyjaźnią od ponad dekady ale mają swoje własne podróżnicze przyzwyczajenia i oczekiwania może ( jeśli nie skończyć przyjaźń) to chociaż na kilka miesięcy ostudzić relacje. Dziś jednak skupimy się na tych podróżach we dwoje. Dzielę się z Wami moimi  (naszymi) wypracowanymi sposobami na to jak podróżować wspólnie i być szczęśliwym:)

 

 

  1. Nie z każdym się da.

Zacznijmy od przykrych faktów, nie z każdym partnerem da się podróżować. Jeśli kochasz daną osobę i podróże nie są czymś na liście Twoich najwyższych priorytetów. Odpuść partnerowi, nie walcz z nim, nie zmuszaj go. Warto skupić się na podróżowaniu z innymi ludźmi. Z koleżanką, mamą, paczką z liceum czy przyjaciółmi z pracy. Czasem partner zwyczajnie w świecie nie lubi zapuszczać się dalej, o ile daje nam przestrzeń do realizacji własnych pasji i nie widzi przeszkód w tym byśmy podróżowali sami, droga wolna. Jeśli jednak nie wystarcza mu, że sam siedzi na kanapie, ale i Was najchętniej widziałby w domowym zaciszu, ( a Wam marzy się podbój świata) to … pozostaje mi odesłać Was do jednego z najważniejszych wpisów na blogu : Rozwódka brzmi dumnie (link).
 
  1. Planujcie wspólnie

Często dostaje od Was pytanie jak to robię, że tyle podróżuje, tak często, w tak różne miejsca. Wszystko obija się o planowanie. Trzeba poświęcić na to sporo czasu, na długo przed wyjazdem by udało się zrobić to wszystko tanio, nie używając dużej ilości dni urlopu ( to takie ważne!) oraz w zgodzie z sobą. Post na ten temat jeszcze się pojawi. Dzisiejsze pytanie to ”jak planować wspólnie?” Jeśli druga osoba nie jest zapalonym maniakiem podróży, to może być ciężkie. Warto jednak starać się delikatnie zachęci partnera podsuwając mu materiały na temat miejsca które chcecie odwiedzić. To jednak temat zupełnie odmienny i bardzo szeroki, dziś opowiem Wam jak wygląda to z naszej perspektyw mam nadzieje, ze Was to zainspiruje.
Planujemy dużo, ale jest to też i jeden ze sposób na spędzanie czasu. My zwyczajnie to uwielbiamy! Nie tylko sam wyjazd jest frajdą, ale cała jego otoczka, kupowanie biletów, planowanie noclegów, szukanie miejscówek, dobieranie literatury do podróży i oglądanie filmów przed wyjazdem! To wszystko przyspiesza tętno, wywołuje rumieniec na policzkach i udowadnia, że warto wstawać co rano i pracować X godzin by mieć budżet na spełnianie marzeń:)
Jak więc to planowanie u nas wygląda. Przede wszystkim należy ustalić podział obowiązków. Każdy z nas dobry jest w czymś innym. Ja jestem mistrzem kreowania tras, wyszukiwania najbardziej nietypowych atrakcji, odkrywania lokali, pubów, street aru, urbexu i totalnie nieznanych miejsc, które łączę niczym kropki w całość dając pełen obraz tego co warto zobaczyć. Fahad jest bezapelacyjnie, niedoścignionym ( przynajmniej w moich oczach)  mistrzem poszukiwania pięknych i niedrogich noclegów oraz ogarniania samochodu w trasę, On również odpowiada za mapy i gps-y. Ufam mu do tego stopnia, że przed wyjazdem nigdy nie pytam czy pobrałeś offlinową mapę? Bo wiem, że pobrał, pewnie nawet na obydwu aplikacjach. Transport publiczny to również Fahad działka, ale obydwoje jesteśmy dobrzy w te klocki ( chociaż ja czasem zawodzę:P). Zdarzyło nam się robić sobie chalenge siedząc wieczorami i prześcigając się na dwóch laptopach kto znajdzie lepszą, tańszą i bardziej sensowną opcje transportu.
Gdyby jednak nasza podróż opierała się tylko o mój plan byłoby to smutne i egoistyczne, dlatego Fahad zawsze na długo przed wyjazdem podrzuca mi swoją listę rzeczy, które w danych miejscach chce zobaczyć. A ja staram się zgrabnie upchać to w całość, podzielić na dni. Przeważnie listy są tak długie, że sporo rzeczy trafiają na listę rezerwowa, pod hasłem – gdyby magicznie starczyło nam czasu … I tu nie ma zmiłuj, musi być fair, Jeśli coś wywalamy z planu to wspólnie. Jedno moje jedno jego, chyba że to tak ważne że decydujemy się rozdzielić.
Np. w Sztokholmie, Fahad nie wyobrażał sobie nie zobaczyć Vaasa Museum i floty szwedzkiej, ja spaceru po hipsterskim Sodelmal (link). Spędziliśmy pół dnia osobno i było wspaniale, dzięki temu nikt nie miał do siebie pretensji, a każdy wrócił z takimi wspomnieniami jakie mu się marzyły

 

 

  1. Dajcie sobie przestrzeń. 

Czasem naprawdę trzeba od siebie odpocząć. Myślę, że ludzie w związkach często zapominają, że nie są bliźniakami syjamskimi i pragną wszystko robić ciągle razem, aż im tak to zbrzydnie, że nie potrafią już na drugą osobę patrzeć. A można inaczej. Można po prostu dać sobie przestrzeń. Najważniejsze to mieć własne życie i cokolwiek się nie dzieje umieć zając się samym sobą- również w podróży! Często zdarza się, że ja mam jakieś swoje totalnie pokręcone rzeczy, których nikt inny nie rozumie, a nawet więcej, nie chce żeby mi w tych podróżach towarzyszył. Od co chce się pogapić na szare blokowiska, street art. Czy bauhaus, a Fahad podziwdzić muzeum motoryzacji czy militariów. To o wiele bardziej dojrzałe powiedzieć partnerowi, sorry wolę poleżeć sobie na trawie i pogapić się na ludzi niż zmuszać do wędrówki wokół militarnych ekspozytów jeśli zupełnie nie mamy na to nastroju, a później wyżywać się na drugiej osobie za swój zły nastrój. Kłótnia i kryzys gotowy. A po co?   Co innego gdy to dla niego szczególnie ważne, wówczas warto się zmusić i być z drugim człowiekiem w ważnych dla niego momentach. Warto jednak znaleźć w tym wszystkim umiar.

 

  1. Pozwólcie sobie na własne odpały i szaleństwa

Jestem człowiekiem z głową pełną często dziwnych, a przynajmniej dla większości mało zrozumiałych zajawek.  O ile street art i hipsterskie puby każdy tu zrozumie, o tyle gnanie po blokowiskach, poszukiwanie udziwnionej architektury, postmodernizmu i sowieckich brył a także przystankowych wiat – można już uznać za pewne odchylenia od przyjętych standardów. Czy Fahad to rozumie? Nie ! Oczywiście, że nie ,ale akceptuje i daje mi spokój, nie drąży tematu. A ja nie staram się mu wytłumaczyć, jak bardzo fascynujące są postmodernistyczne betonowe wiaty na przystankach u naszych wschodnich sąsiadów. Z zasady nie ciągam go też po wszystkich cmentarzyskach, przybytkach moich artystów czy ich domach. Gdy tak naprawdę pragnę pobyć sama z własnymi myślami i przeżyć moment zadumy w miejsc związanym z ukochanym twórcą. Myślę, że każdy z nas powinien zachować jakąś przestrzeń tylko dla siebie.  Kiedyś wydawało mi się, ze jak jedziemy razem to powinnam zrezygnować z takich swoich szaleństw i zrobić je kiedy indziej sama, bądź w ogóle zapomnieć o nich. Dziś szukam złotego środka i albo upycham je w naszym wspólnym planie, albo ostrzegam przed wyjazdem, ze chciałabym zobaczyć coś takiego i takiego i pytam czy chciałby dołączyć, bądź od razu komunikuje, ze chce zrobić coś takiego i właściwie to w tym czasie mógłbyś iść do swoich miejsc, albo pospać dłużej.

 

  1. dzień off ( w dwóch znaczeniach)

O ile dzień off kojarzy się z odcieciem od internetu, to w tym zestawieniu ma on dwojakie znaczenie, pierwsze to dzień odpoczynku od siebie drugie to dzień odpoczynku od planu i własnych grafików. Wyżej pisałam o tym by na chwile się rozdzielić, by pozwolić sobie na robienie innych rzeczy, pójdę teraz o krok dalej, czasem jeśli podróż jest długa warto zrobić sobie nawet dzień przerwy. Bycie z sobą 24h na dobę bywa wyczerpujące i dla własnej higieny psychicznej warto sobie fundować takie przerwy, A jak miło się później spotkać wieczorem, gdy się trochę za sobą zatęskni i opowiedzieć sobie o własnych wrażeniach
Dzień off można potraktować również inaczej – w drugim wariancie, który podczas dłuższych podróży stosujemy, to dzień bez planu, ( zwyczajnie mamy plan na wszystko) a raz za czas robimy sobie luz, może leżenie w parku, może kompanie w morzu, może odsypianie. Dzień bez spiny i wyrzutów. To również bardzo ważne.

 

  1. Bawcie się razem.

Uwielbiam się bawić, nie odpuszczam żadnej okazji, żeby wrzucić na luz i poświrować. To obecność tego pozytywnie zakręconego Mężczyzny wpłynęła na mnie rozluźniająco. Warto wspólnie wychodzić ze strefy komfortu, robić szalone rzeczy razem. Próbować czegoś totalnie pojechanego i bawić się razem z innymi. Wszędzie gdzie się znajdziemy im bardziej będziemy otwarci, również na innych ludzi tym więcej wyniesiemy z podroży. Podroż to idealny moment by wrzucić na luz, nie spinać się nie udawać po prostu być. Jednocześnie im więcej wspólnie zrobimy nowych, dziwnych, szalonych rzeczy, tym więcej będziemy mieli wspólnych niezapomnianych wrażeń, które jeszcze siniej zwiążą nas z sobą.
  1. Znajdźcie punkty wspólne.

Mimo woli, bez wzajemnych nagabywań okazało się, że obydwoje lubimy to samo. Jesteśmy ludźmi północy, których ciągnie do surowego klimatu. Szkocja, Irlandia, Skandynawia w każdej postaci i każdej ilości! Każdy z nas robi to trochę inaczej, ale obydwu podobnie odbiera nam mowę – co nie jest łatwe! Ja czytam, analizuje, staram się dociec każdego szczegółu funkcjonowania społeczeństwa z dostępnej literatury, a Fahad po prostu jedzie i rozmawia z ludźmi, podziwia wdycha. Obydwoje jesteśmy tym tak samo podekscytowani. Obydwoje mamy z tyłu głowy, że może kiedyś taka Szwecja jak drugi dom? Why not?
Co nas łączy w podróży? Wspólny temperament, pragnienie ogromu wrażeń w każdej postaci. Właściwie najłatwiej było by powiedzieć – podobny poziom nienasycenia życiem! Po za tym poszukiwanie natury, zieleni, roślinności. Pragnienie poznania ludzi, odkrycia dotknięcia wszystkiego. Przeżycia wszystkich świąt jakie obchodzą ludzie na świecie i uczestniczenia we wszystkich ulicznych przebierankach świata. Poczucie innych kultur wszystkimi zmysłami.

 

  1. Zadbajcie o siebie.

Podróż wspólna to nie tylko wyzwania, poszukiwanie odkrywanie, ruch i ekscytacja. Warto znaleźć czas na zatrzymanie się i pobycie z sobą, wspólnie ciszenie wzajemną obecnością. Długie rozmowy i jeszcze dłuższe przytulańce. Dlatego nawet gdy decydujemy się na budżetowy wyjazd, lubię gdy chociaż jedną noc mamy w jakimś uroczym miejscu, po to by się zatrzymać cieszyć spokojem, sobą i zwyczajnie w świecie spowolnić. Skupić się na nas, naszej relacji.
  1. Daj drugiej osobie przestrzeń na jej rytuały i nawyki.

Ludzie w parach nie są jednakowi. Mimo lat nie upodabniają się do siebie, raczej świadomi są swoich wad, dziwnych nawyków i upodobań.  Nie warto z tym walczyć, lepiej obejść je tak by było nam dobrze. Ja zrywam się o świcie, a Fahad odsypia. Czy jest w tym coś złego? Kiedyś starałam się go dobudzić, dziś cieszę się tym porankiem sama, to idealny moment by doczytać fragmenty powieści związane z miejsce do którego dziś jedziemy, by dopracować wszystkie szczegóły planu, cieszyć się kawą na balkonie oraz spisywać refleksje z wcześniejszego dnia, żeby nie uciekły zbyt daleko nim zakończy się nasza podróż.
  1. Daj się zaskoczyć, wciągnąć w pasje drugiej osoby.

Było dużo o byciu samym z sobą, nawet we wspólnej podroży, ale to również ważne by otworzyć się na zajwki partnera, nie mówię że Twój partner musi zapałać wielką miłością jak ty i prześcigać się z Toba w ilości obejrzeń Dumy i Uprzedzenia, ale warto podzielić się własnym światem z drugim człowiekiem. Dzięki temu Wasze, życie może się naprawdę wzbogacić.
Dzięki Fahadowi wydarzył się milion szalonych rzeczy, w moim zyciu, których bym się nigdy nie spodziewała: obejrzałam mistrzostwa ligi mistrzów w tak wielu miejscach, że aż brak mi słów, m.in. kibicując w Budapeszcie razem z Wegrami, dzięki niemu w tym roku poleciałam do Moskwy na World Cup i razem z Islandczykami zrobiłam wspaniałe Whu !! (link). Dzięki tej otwartości tez stałam się zagorzałym fanem muzyki balkanskiej( Guca, Balkanika, Wilno) i odwiedziałam wszystkie najsłynniejsze Bałkańskie zespoły oraz stałam się miłośniczką Irlandzkich pubów (Irlandia posty). Nie mówiąc już o tym, że odwiedzałam większość najsłynniejszych luna parków na świecie.
 A Fahad? Zaraziłam go Skandynawią, uwielbiał zimniejszy klimat ale nie chciał mi wierzyć w tą bezgraniczną miłość. Dziś z często wspomina, ze to ja rozrysowałam mu trasę pierwszej podróży na północJ. Zaraziłam go ogrodami botanicznymi, w Singapurze to on bardziej przeżywał roślinność lasu deszczowego niż ja. Wszędzie gdzie jesteśmy – zawsze odwiedzamy alternatywne miejsca i street art, korzystamy również z free walking tourow, a to ja w wnioslam do naszge podrozwania. Ja zostałam zarażona atmosfera kasyna i nocnym zżyciem, a fahad mimo oporów pokochał rosyjskie pociągi i zrozumiał różnice miedzy modernizmem a screalizmem.  Tak wiec – to historia naginana się dla siebie nawzajem której wynikiem są wspólne nowe pasje. Ponieważ obydwoje ciągle przezywamy nowe fascynacje, przypuszczam, że tych wspólnych odkryć czeka nas jeszcze cała masa i to jest najwaspanialsze!

Czy warto podróżować wspólnie?

Czy warto podróżować wspólnie? Uważam, że nie ma wspanialszej metody by poznać drugiego człowieka. Powiem więcej w mojej opinii to jedyny sposób by poznać druga osobę naprawdę dogłębnie. To przyspieszony kurs poznania – pytanie tylko czy jesteście na nieg gotowi?
Wypadek samochodowy, przeciekający namiot, awaria na autostradzie, silne turbulencje, odwołana rezerwacja i bezdomność w nowym mieście, właściciel mieszkania który przeradza się w stalkera oraz inne szalone historie, to tylko ułamek tego co nam się przydarzyło i każdemu może się zdarzyć.  Wszystko to zwyczajne sytuacje, który często się trafiają-  jak zachowasz się Ty? Jak zachowa Twój partner? To doskonały test. To idealna przestrzeń by obserwować naszego partnera w tych życiowych sprawdzianach i wyciągać wnioski na przyszłość. Najlepiej gdy nauczymy się szybko radzić sobie z nimi wspólnie.
Jedno jest pewne, jak wielkim indywidualistą bym nie była, jak bardzo nie lubiłabym podróżować sama – nic nie sprawia mi takiej przyjemności jak podróże z Fahadem i każdemu z Was życzę by udało się znaleźć takiego idealnego kompana podróży ( i życia) 🙂
A Wy jak radzicie sobie podczas wspólnych podróży? Jakie refleksje i rady dorzucilibyście do mojej listy?
Pozdrawiam ciepło
Jess

You Might Also Like