JEDZENIE PODRÓŻE WNĘTRZE

Co przywiozłam ze Svalbardu. Co warto kupić w Norwegii?

23 września 2019

Nie kupuje dużo, a każda nowa rzecz zanim trafi do mojej szafy czy kuchni, jest wynikiem wcześniejszych przemyśleń. Jak pisałam Wam w poście „co przywiozłam ze Sztokholmu” czy tekście o praktycznych pamiątkach „co przywożę z podróży„, lubię jednak otaczać się rzeczami codziennego użytku przywiezionymi z podróży, lubię gdy służą mi przez lata i przypominają o kilku genialnych dnia spędzonych poza światem i codziennością. Ten post to podpowiedź co warto generalnie przywieźć z Norwegii (również do jedzenia!).

POZOSTAŁE TEKSTY Z TAGIEM SVALBARD

Norweski Sweter marki Devold

Marka Devold, zauroczyła mnie swoim podejściem, historią i jakością. Mam w swojej kolekcji swetry z Islandii, Arany kupione w Irlandii Północnej oraz Południowej oraz ze Szkocji Szetland, wiem więc co znaczy mieć ciepłe ubrania, jednak gdy kupiłam Devold nie mogłam przestać podskakiwać z radości krzycząc jak mi teraz ciepło! Kupiłam rozmiar XS mimo wszystko mam pod spodem miejsce na dwa t-shirty i bluzkę długim rękawem z mikrofibry ( strój do ćwiczen).

Poniżej fragment długiej, bo ponad 160 letniej historii marki:

Fridtjof Nansen, Roald Amundsen – a ty? Strome góry otaczające naszą kwaterę główną i dzikie siły natury rządzące oceanem obok nas służą jako nasze laboratorium testowe od 1853 roku. Od samego początku produkty Devolda były testowane przez ludzi, którzy przekraczają granice tego, co jest możliwe po ludzku. .  Pierwszymi, którzy przetestowali nasze produkty, byli rybacy wzdłuż surowego wybrzeża Norwegii i pierwsi odkrywcy polarni. W 1911 roku Roald Amundsen był nie tylko pierwszym, który dotarł do bieguna południowego, ale był także jednym z naszych testerów produktów.

Całą historię marki Devold przeczytacie na ich stronie.

Na stronie znajdziecie również dokladnie oznaczone farmy, z których pochodzi wełna.

Gdzie kupić norweski sweter?

Jeśli maży Wam się naprawdę ciepły sweter w folkowe motywy, a nie macie możliwości poleciec aktualnie do Norwegii pozostaje Wam ebay, na ten moment Devold nie dowozi ubrań po za granice. Na ebay, gdzie pod hasłem Devold Sweater znajdziecie również starsze, ale kultowe wersje vintage.

Birger Bag : DAY Birger et Mikkelsen

To Duńska marka, ale popularna w Norwegii podobnie jak Szwedzka Fjaraven Kanken ( o ukochanym Kankenie innym razem). Dlatego gdy minęła mnie kolejna osobna na lotnisku Gardermoen w Oslo z tą torbą na ramieniu, przypomniały mi się flashbacki z Oslo i Sztokholmu. Od dawna szukałam czegoś prostego, na lata, co mogłoby przez prostą formę być ponadczasowe, a ponieważ mój skandynawski snobizm sprawia, że wierzę, że wszystko co północne jest trwalsze, lepsze i bardziej estetyczne bliżej było mi wydać pieniądze na Birger Bag niż na Francuskiego Longchampa. Tym sposobem, zyskałam torbę, która udźwignie wszystko, a jednocześnie jest nieprzemakalna, świetna na siłownie i może posłużyć za bagaż podręczny. Pisze o niej w konteście tego co warto kupić w Norwegii, bowiem tu w bezcłowej strefie torby są o wiele tańsze niż na zalano, czy w sklepie stacjonarnym marki.

Mapa Svalbardu.

Nie byłabym sobą, gdybym z podróży na północ nie przywiozła mapy! Tu mamy szczególny egzemplarz, bo dał nam ją kucharz ze statku, ma zaznaczoną trasę naszej podróży promem jednego oraz drugiego dnia, oraz wszystkie ważne punkty. Przypomnę tylko, że ze wszystkich wcześniejszych podróży również przywoziłam mapy, które wiszą u nas w przedpokoju, ta Swalbardzka czeka na inauguracyjne powieszenie. Tu w kolekcji, mapa Grenlandii przywiózł ją mój chłopak z zeszłorocznej podróży, Islandzka mapa autorstwa Adama Pękalskiego, narysowana do  National Geographic Traveler w 2013 roku, oraz mapa Stanów Zjednoczonych kupiona w San Francisco w księgarni . Mapa Wielkiej Brytanii wisi od lat nad moim łóżkiem i jest pierwszą rzeczą, którą widzę po przebudzeniu.

Mapa z zacznaczoną odręcznie trasą, ktorą pokonalismy PolarGirl
Nasza sciana z mapami przywiezionymi z podróży

Co do jedzenia warto przywieźć z Norwegii?

Ja wiem, że do Norwegii przeważnie jedzie się z wielką wałówką, my również przywieźliśmy do Norwegii z sobą pasztety, makaron i batony energetyczne, żeby przetrwać konfrontacje z Norweskimi cenami. Są jednak produkty, które mimo wszystko warto kupić, spróbować, i przywieźć do domu jednym z nich jest bez wątpienia:

Brązowy Norweski Ser – Brunost

To najlepszy ser jaki w yzciu jadłam, mimo całej miłości do francuskich i Szwajcarskich serów to jest król! Jest inny w smaku, konsystencji, inny jest też sposób przygotowania. W smaku nieco słodkawy i mięciutki niczym karmel rozpływa się w ustach, a na końcu zaskakuje mocnym smakiem wcale nie słodkim mimo początkowo słodkiego posmaku. Brunost przygotowywany jest z serwatki, do której dodaje się mleko oraz śmietanę. Całość należy gotować kilka godzin do wyparowania wody, całość gęstnieje i zastyga w postaci karmelu. Ser oczywiście najlepiej kroić szpatułką do sera, która jest norweskim wymysłem, to również rzecz, którą warto przywieźć z Norwegii. Więcej o Brunost znajdziecie na stronie marki Tine.

Owoce Maliny Moroszki.

Moroszka lubi Północne chłodne tereny dlatego spotkamy ją w właściwie tylko w Skandynawii i północnej Rosji, jest pyszna słodko kwaśna i idealna do derserów, będąc w sklepie w Oslo, Bergen czy gdziekolwiek w Norwegii weźcie z sobą mały koszyczek, dokupcie do tego skyr i gotowe gofry, lub zróbcie takie sami w domu, razem będzie pysznie! Ewentualnie zjedzcie je same.

Borówkowy dżem

Borówka czerwona jest jednym z najpopularniejszych owoców w Norwegii, wytrzymała na niskie temperatury rośnie na ogromnych terenach. Wytwarza się z niej głownie drzem, który jest obowiązkowym dodatkiem do dań mięsnych, ale także słodkich jak gofry, placki ziemniaczane. Moim zdaniem idealnie pasuje do mięsa i wspomnianego wyżej brązowego sera.

Przepisy, które przywiozłam z Norwegii.

Podczas tej podróży, zjadłam najlepszą zupę z łososia oraz genialne gofry, właśnie testuje przepisy, jak wyjdzie tak jak w podróży, opublikuje Wam moją wersje przepisów norweskich dań. Odkąd wróciłam nie mogę przestać myśleć o Norweskich gofrach, jedzonych de facto z brązowym serem i śmietaną oraz dżemem, także borówkowym.

Co jeszcze przywiozłam?

Pragnienie, by wrócić na Północ jak najszybciej, jeszcze na Svalbardzie sprawdziliśmy loty do Tromso, na tą zimę by móc zracjonalizować sobie konieczność powrotu i mieć coś na co moglibyśmy czekać. Teraz spokojniejsi, mamy wizje rychłej podróży w poszukiwaniu zorzy tej jesieni.

Co Wy zazwyczaj przywozicie z podróży? Co zdarzyło Wam się przywieźć ze Skandywnawii?

Jeśli wpis Wam się podobał, to napewno zainteresuje tez Was ten, w którym pisałam o tym co przywiozłam z Sztokholmu i gdzie najlepiej robić tam zakupy 🙂

This post has already been read 270 times!

You Might Also Like