Uncategorized

Beżowy trencz – klasyka ponad wszystko

19 października 2012

This post has already been read 328 times!

Klasyczna piątka

Pisałam jakiś czas temu, że nie uznaje, żadnych must have – w kolorowych czasopismach kobiecych. Nie lubię  gdy mi się cokolwiek narzuca, a już tym bardziej, gdy sprawa ta dotyczy mojej garderoby. Nie oznacza to jednak, że sama nie tworzę własnych list – bez których nie wyobrażam sobie własnej szafy. Moje klasyki w dzisiejszej stylizacji zostały przedstawione w sposób skomasowany. Mam na sobie, rzeczy bez których ja osobiście, przy moim obecnym  trybie życia nie wyobrażam sobie swojej szafy:
1) niebieska koszula, 2) czarne cygaretki, 3) nude czółenka, 4) czarna pojemna, elegancka torba ( która pomieści 16 książek z biblioteki:)) oraz 5) beżowy trencz
Bezowy trencz

W szafie każdej kobiety ( ale także mężczyzny) powinien znaleźć się bezowy trencz. To klasyk, zupełnie ponadczasowy. Pomimo, że jego linia nieznacznie zmienia się co roku, właściwie każda jego forma jest dozwolona. Mówiłam, że nie uznaje żadnych mast hav’ów serwowanych w kolorowej prasie i narzucania wszystkim – jednej top 10. Dlatego też pisząc powyższe zdania mam świadomości, że kobiety czy męczyźni o bardzo casualowym stylu, mogą poczuć się dotknięci – jednak moim zdaniem, jeden elegancki płaszcz,  (jesienno-wiosenny) przyda się każdej osobie, bez względu na wiek i wykonywany zawód. Zawsze natrafia się jakaś okazja, kiedy trzeba wyglądać bardziej szykownie niż na co dzień. Kobietą pracującym w biurze, mającym kontakt z klientami, pragnących dodać sobie powagi czy dystynkcji chyba nie muszę przedstawiać najlepszego przyjaciela jesiennych poranków i wiosennych wieczorów.

Klasyk nie musimy kosztować fortuny
Ja mój kupiłam dawno temu, mam go ponad 4 lata i kosztował mnie jakieś grosze. Nie posiada, żadnej nazwy, a jego fason – odbiega od dziś lansowanej linii, klasycznej dwurzędówki. Kupując go –  myślałam, o tym, że nawiązuje do cudownego płaszcza Aundrey Hepburn – w kultowym filmie, „Śniadanie u Tiffaniego”, po za tym, idealnie pasuje do mojego typu sylwetki. Co nie znaczy, że nie marze o idealnie uszytym klasycznym Burberry:) który służył by mi przez dobre 15 lat:) jak nie całe życie 🙂 Jednak ciągle jego cena jest dla mnie astronomiczna, a gdy uda mi się odłożyć taką gotówkę, zdecydowanie wole wybrać się w podroż po kolejnej stolicy europejskiej:)
A Wy macie swój wymarzony trencz? swoją złotą 10?

NO NAME: trench-coat/ trencz, belt/pasek, heels/szpilki STRADIVARIUS:shirt/koszula VERO MODA: pants/spodnie  ZARA: bag/torba, sunglasses/okulary przeciwsłoneczne, 

You Might Also Like