PODRÓŻE

American Road Trip – California. Pocztówki z Ameryki

1 listopada 2017

Czasem ilość wrażeń po przebytej podróży jest tak wielka, że nie sposób o tym mówić. Niektóre wspomnienia musza niczym wino poleżakować trochę nim będą zdatne do użycia. Tak też się stało z moimi wspomnieniami z Ameryki, gdybym miała napisać coś na świeżo, wszystko co mogłabym z siebie wydać byłoby odmóżdżającym ochem i achem.. Po roku, od podroży, gdy nieco ochłonęłam, ale poziom szczęścia proporcjonalnie wzrasta, wraz z upływem czasu od odbytej podróży! Wszystkie niedogodności typowe dla każdej podróży, odeszły w niepamięć, pozostawiając mnie z krystalicznie pięknymi wspomnieniami z naszej American Road Trip. Mniej emocjonalnie, ale nie na chłodno ( !! oj nie!) chciałam podzielić się z wami relacją z tej podróży spełnionych marzeń.

Zanim zacznę szczegółową relację, powiem Wam o czym możecie spodziewać się kolejnych wpisów, które mam nadzieje, swoim gorącem i ciepłą atmosfera umilą nam wspólnie jesienne mroźne wieczory i kto wie, może pchną Was do realizacji wlanych planów, które dotychczas wydawały Wam się mało realne?

Nasza podróż, była z gatunku tych wyśnionych, które kiełkują w naszych głowach, gdzieś tam we wczesnym dzieciństwie, wychowani na popkulturze amerykańskiej, przesiąknięci w nastoletnim czasie serialami i innymi amerykańskimi produkcjami, marzyliśmy o tym by zobaczyć amerykańskie bulwary, przespacerować się po Santa Monika jak w Beverlly Hills 902010, pobawić się w Halloween jak w milionach amerykańskich filmów czy tez usiąść na schodach domu, z Pełnej Chaty kręconego w San Francisco.
Całą podróż przemierzyliśmy w żółtym mustangu z otwieranym dachem, który był jedną z najwspanialszych decyzji przed naszą podrożą i sam w sobie stanowił nieustanne zródło radości!
Zapraszam na telegraficzny skrót z naszej American Road Trip!
Zaczęliśmy nasza podróż w Los Angeles,
kolacja na JapanTown w Los Angeles
początki motelowych przygód
Zachwyty w Little Venice! Halloweenow pełna gębą!
Santa Monica Beach!
Walk od Fame 
To nie takie łatwe znaleźć gwiazdkę ulubionego akora, są ich setki!
Na tydzień przed wyborami prezydenckimi ( link)
pierwszy amerykanski burger!
i sterta drewna w tle:) 
Pierwszy szok w super marketach!
A po Los Angeles wizyta w  San Diego
pierwszy raz w życiu widzieliśmy w naturalnym środowisku foki
genialne meksykańskie jedzenie
wzięliśmy udział w prawdziwym halloween!
A następnie mimo obaw przekroczyliśmy granice Meksykańską
korek na granicy
i w Tijuanie wzięliśmy udział w magicznej paradzie na cześć Dia de Los Muertos
Po wspaniałym Chilloucie w San Diego pozegnaliśmy znajomych i..
Ruszyliśmy naszym Mustagiem do Johua Tree Park
cowboyskich atrakcji było co niemiara
Po drodze zahaczając o Palm Spring, oraz kowbojskie miasteczko. Niechcący trafiliśmy na Rout 66 i zrobiło się grąco
Późnym wieczorem dojechaliśmy do Las Vegas i siedzielismy tu 3 najlepsze dni w życiu
oraz randka w restaiuracji na wyskosci 200 metro, z obrotowym tarasem.
Co nocne wyprawy do kasyna  i nasze drobne i większe wygrane:) Wygrana w Black Jaka 200 dolarów, sfinansowała  cześć kwoty za  nasze paliwo!
Niezapomniany nocny pokaz w Circus de Solei
 stąd do Wielkiego Kanionu już tylko rzut kamieniem…
 gdzie brakowało nam słów by opisać to co widzimy
Kilka chwil w Arizonie i kilkadziesiąt kilometrów po jej bezdrożach
Niezapomniane widoki!
Ostatnie chwile w Vegas! I przejazd przez Deatch Valley!
Mimo, ze to listpad ziemia była rozgrzana do niewyobrażalnej temperatury!
Strefe Alienow
Śpiewanie w samochodzie wspólnych piosenek i wymyślanie co pysznego możemy zjeść na następnym przystanku ( bo jak pisałam Ameryka to nie tyko burgery! (link)) To jedne z wspanialszych wspomnień!
San Francisco było tym miastem, o którym śniłam przez lata bardziej, niż o Nowym Jorku, czy którymkolwiek miejscu w Stanach..
Japonski ogrod i relaks w Golden Gate
Wzgórza, dzielnica Hight and Ashburry (link), Mission, Castro, Dawntow, spacery po wybrzeżu..
wspaniałe dni w tym miecie były jak sen, który marzyłam, żeby nigdy się nie skończył!
Sapcer po Hipisowskim San Francisko 
Domy z Czołówki w Pełnej Chacie
Castro, słynna Gejowska dzielnica San Francisko
Pod drzwiami „Pełnej Chaty!”
Nasza powrotna droga do Los Angeles wiodła przez High Way One jedną z najpiękniejszych dróg na świecie.
W Los Angeles czekały na nas największe parki rozrywki Świata.
Disney Land
oraz jedne z najlepszych dni naszego życia, który spędzilismy w Uniwersal Studio!
Wioska Harrego Potera oraz objazd po Plenerach filmowych to jedne z najbardziej niezapomnianych atrakcji jakie kiedykolwiek widziałam.
Tak w telegraficznym skrócie, w zeszłym roku o tej porze przemierzaliśmy naszym żółtym Mustagiem Amerykę. Nie do wszystkich etapów podrożyć wrócę w moich postach, ale na pewno kilkakrotnie wspomnę San Francisco (link), Universal Studio, High Way One oraz Rout 66, a także samo San Diego czy największe zaskoczenie tej podróży Las Vegas! Zacznę jednak od aktualnego tematu, jednego z największych marzeń, które udało sie spełnić, a wiec Halloween po amerykańsku oraz po meksykańsku w Tijuanie.
Czy marzę o powrocie do Ameryki?
A kto nie! Może za jakiś czas, znów uda nam się wsiąść do żółtego Mustanga i przejechać Florydę oraz Alabamę? Może przejedziemy się żółtą taksówką po najsłynniejszym miecie Świata? Mam nadzieje. I mimo, że była to jedna z tych podroży, które biją mocno po kieszeni, nie żałowałam ani przez moment. Tak często zdarza mi się wracać do tych wspomnień. Gdy jadę do pracy często zamykam w tramwaju oczy  przenoszę się wspomnieniami nad wybrzeże, czuje rześką bryzę podczas naszych postojów na High Way one, czy tez nieeamowte upalne listopadowe dni ( brzmi jak oksymoron) w najweselszym mieście świata- Vegas! Paradę w Tijuanie czy niesamowite uniesienie podczas spaceru nad krawędzią w Wielkim Kanionie!  I od razu jest mi lepiej na myśl, że udało mi się, spełniłam swoje marzenia, które ciagle cieszą. Otwieram oczy i wiem, że mogę w życiu mieć wszystko o czym zamarzę:) Piłeczka po mojej stronie.
A Ty o czym marzysz?

This post has already been read 1362 times!

You Might Also Like