KULTURA

3 filmy o artystach, które trzeba zobaczyć tej jesieni

23 listopada 2017

This post has already been read 1054 times!

Długie jesienne wieczory służą częstym wizytą w kinie lub domowym seansom. Nie znoszę uczucia, że chciałabym coś zobaczyć ale kompletnie nie wiem co. Dlatego na wszelki przypadek na długo przed przygotowuje listy filmów,  które czekają na swoją kolej. Tegoroczna jesień obfituje w niesamotne tytuły,  które warto zobaczyć więcej niż jeden raz. Jeśli szukacie inspiracji, dobrze trafiliście.  Mam Wam do polecenia 3 Filmy o artystach, które wgniataj w fotel i pozostawiają nas w świecie artysty na długie godziny po wyjściu z kina. Żaden z rekomendowanych filmów nie jest produkcji amerykańskiej.

Twój Vincent

To totalne zaskoczenie. To produkcja tak unikatowa w swej formie, że tak naprawdę nie ma nawet konkurenta, z którym można by ją porównać.  Juz sama historia powstania tej animacji jest fascynująca.  Polka (Dorota Kobiel) oraz Brytyjczyk (Hugh Weichman), postanowili użyć zupełnie nowatorskiej formy i w 10 minutowej produkcji wykonanej na bazie oryginalnych obrazów olejnych, malowanych przez zaangażowanych do pracy nad dziełem malarzy, a ich obrazą poprzez graficzne animacje miano nadać życie i opowiedzieć krótko o Vincencie.  Zabawa formą przerodziła się w wielką przygodę, reżyserzy zakochali się w sobie i postanowili uczynić z tej zabawy wieloletni projekt, wywalczyli dofinansowanie zaangażowali 120 artystów i przez 10 lat pracowali nad produkcja, która zapiera dech w piersiach.
Jako historyk sztuki 2 lata temu prowadziłam cykl spotkań wprowadzających do wystawy Vincent is Alive. Wówczas miałam okazję przeczytać dwie biografie Vincenta łącznie z najnowszą wydana w listopadzie 2015 rok, która w bardzo nowatorski sposób pokazuje kwestie samobójstwa czy też śmierci artysty. Dokładne lektury sprawiły,  że miałam nieco obaw, że spotkam się ze spłaszczeniem tematu, potraktowaniem sylwetki Van Gogha stereotypowo z większym skupieniem się na formie ( niezmiennie genialnej) niż na samej biografie artysty j jej historycznej zgodności.  Chciałabym zawsze mylić się tak bardzo! Dorota Kobiel dołożyła wszelkich starań by fabuła była podróżą pozwalającą odkryć widzowi prawdę o artyście,  razem z  Armandem Rulii, synem lokalnego naczelnika poczty, którego ojciec pragnie oddać jeden z listów Vinceta, który zapodział się w Arles, poszukujemy źródeł o życiu Vincenta.  Po nitce do kłębka docieramy do kresu jego życia,  ale czy do prawdy? Tego musicie przekonać się sami. Wstydem jest nie zobaczyć tej produkcji. Kłaniam się w pas twórcom i jestem dumna, że to w połowie  polska produkcja, unikatowa na skalę światową, pierwsza na świecie pełnometrażowa animacja malarska.  Do kina marsz!

Maudie. Historia kanadyjskiej malarki Maude Lewis

Nie znałam tej artystki, filmy biograficzne o kobietach, zawsze mnie intrygują, po szybkim przeglądzie internetu, wiedziałam juz, że to niebanalna artystka, w nurcie naszego Nikifora Krynickiego tworząca  pracę w prymitywizmie, oficjalnie nazwana najsłynniejsza twórczynią malarstwa ludowego w Kanadzie. Dodatkowo akcja filmu dzieje się na  surowych pustkowiach Kanady, to wystarczyło by przykuć mnie do fotela na ponad 2 godziny. Maud to kobieta, cierpiąca na liczne wrodzone schorzenia, mimo fizycznych ułomności nie poddaje się i tworzy. A może właśnie poprzez te ułomności i życiowe tragedię, tworzy by nadać swojemu życiu sens i wykraść chwile szczęścia. To nie jest jednak banalny film o cierpi w życiu i walce z trudnościami która kończy się sukcesem niczym z  american dream. To film o psychice człowieka.  O filozoficznym postrzeganiu miłości i szczęścia, to przede wszystkim film o prawdziwie ciężkim, prostym  życiu.  To też film o minimalizm i prawdziwej biedzie. Ale przede wszystkim o pogodzie ducha. Maude to postać niepowtarzalna. Możemy nie lubić sztuki, możemy nie lubić prymitywizmu. Ale jeśli interesuje nas człowiek i jego wewnętrzne dylematy nie powinniśmy ominąć tej pozycji. Po za tym jeśli tak jak ja kochacie skandynawskie krajobrazy,  Kanadyskie widoki napewno przypadną Wam do gustu.
 

Tom of Finland

To film, który miażdży. To przede wszystkim kino gatunku LGBT, produkcji fińskiej.  Możemy znaleźć w nim ten niesłychany skandynawski spokój,  powolność akcji i przepiękne kojące ujęcia.  Przyznam szczerze, że mimo środowisko LGBT jest mi bardzo bliskie, nie znałam tego twórcy,  który jest jedną z najistotniejszych postaci dla rozwoju gejowskiego ruchu w Ameryce. To film, wielowątkowy,  w którym  oprócz wstrząsającej dyskryminacji na tle seksualnej orientacji panującej w Finlandii lat 50, wojennej traumy widzimy przede wszystkim dramat człowieka,  ale i dylematy artysty. Gdybym miała powiedzieć w jednym zdaniu o czym jest ta produkcja, stwierdziłabym, że o wolności,  ale tej wielopłaszczyznowej w związku,  rodzinie, prezentowaniu poglądów i własnej twórczości.  Jeśli jeszcze nie znacie Toma, powinniście to szybko nadrobić, ja obiecałam sobie zobaczyć go jeszcze raz. Tym razem w ramonesce 😃
Jeśli macie do polecenia filmy o artystach, proszę dajcie znać w komentarzach!
pozdrawiam ciepło
Jess

You Might Also Like