REFLEKSJE

13 Najlepszych tekstów na blogu w 2018 roku.

29 grudnia 2018

W tym roku napisałam dla Was 72 teksty! To całkiem sporo jak na kogoś kto prowadzi taki tryb życia jak ja 🙂 Oczywiście wyrzucam sobie, że mogłam i powinnam więcej! Dzisiaj jednak nie o wyrzutach, ale o tym co dobre, czyli o tych tekstach, które czytaliście najchętniej w mijającym roku. Ja już wiem, które to były:) Jeśli coś Wam umknęło zapraszam na małą powtórkę. 🙂

Przede wszystkim chętnie podążaliście razem ze mną literackim i filmowym szlakiem po peryferiach Europy. Tutaj prym wiódł post  o Szkocji śladem Outlandera, Helsinkach śladem Tove Jansson oraz Dolinie Muminków. Z czego cieszę się ogromnie bowiem w Nowym Roku mam w zanadrzu wiele tras, które odbyłam w 2018 i jeszcze ciągle nie doczekały się publikacji. Tego typu postów będzie więc w nowym roku ogrom!  Równie chętnie czytaliście posty z cyklu Ogarnij życie gdzie piszę prosto po mojemu jak ja z chodzącego chaosu zaczęłam ogarniać krok po kroku różne sfery życia. Tu szczególnie spodobał Wam się wpis o tym ” Jak podróżować wspólnie” oraz „co ludzie sukcesu robią przed śniadaniem?„.  Nie da się jednak ukryć, że jednymi z popularniejszych są posty, w których mówię Wam szczerze o swoim życiu i inspiruje jak cieszyć się codziennością, tu na własnym podwórku wokół siebie – czyli „47 rzeczy do zrobienia tego lata”, czy też „Wierze w życie po pracy!” bądź zwyczajnie bez ogrudek nawijam o swoich szaleństwach w poście „Moje Guilty pleasure” . Zapraszam Was na małą powtórkę.

 

( opublikowałam go w ostatnich dniach 2017 roku, zaliczam więc do tego) od tamtej pory bije rekordy popularności. i dobrze! bo właśnie takich tekstów w nadchodzącym roku będzie tutaj najwięcej.

„Kto z Was w dzieciństwie marzył by zamieszkać w Domu Muminków? Bądź przynajmniej przespacerować się po Dolinie Muminków ?I pobawić się z bajkowymi postaciami ? ( jeśli na wszystkie pytania odpowiedzieliście głośnym JA! Ja! Jaaaaaaa!) To zapraszam Was na posta, powiem Wam jak spełnić marzenie z dzieciństwa i odwiedzić Dolinę Muminków, która naprawdę istnieje! W której możecie zajrzeć do każdej dziury, w każdym pomieszczeniu wspaniałego Domku Muminków! Odwiedzić Paszczaka, zjeść naleśniki Mamy Muminka oraz poprzytulać się do niej:) Brzmi wspaniale? Jest wspaniałe i wcale nie tak drogie jak Ci się wydaje! „

„Przez tak wiele lat tak strasznie ściskałam poślady, myśląc , że jestem ponad to by pozwolić sobie na wiele szaleństw, mimo to natura jest silniejsza niż wstyd. Dziś na progu 30-stki poziom samoakceptacji sięgnął zenitu. Robię to co przyjdzie mi do głowy i nawet to co uznać by można było za wstydliwe, uważam za zajebiste, bo jest częścią mnie. Taką bez autokreacji, pompy i udawania. Jeśli przez ostatnie 15 lat nie oduczyłam się zżerać czerwonego lakieru do paznokci to chyba już się nie oduczę 😛 Skoro przez tak wiele lat nic się nie zmieniło, to znaczy, że taka jestem. Ja to lubię i Was też zachęcam do polubienia siebie, bez żenady i wytykania sobie dziwactw. A może właśnie one dodają Wam kolorytu? 🙂 Trochę mi zajęło nim stałam się taka jak dziś i nim zaczęłam lubić siebie. Ten wpis trafia tu po to by zainspirować Was do dystansu do siebie i nie wstydzić się swoich odchyleń od normy – każdy je ma, tu nie ma świętych.”

„Jak nam się udało dotrzeć i czy właściwie w ogóle się udało? O tym wszystkim chciałabym Wam opowiedzieć, bo niedawno minęło nam 3 lata odkąd jakoś tak podróżujemy i żyjemy razem. 3 lata to trochę ponad 1000 dni, ponad 350 wspólnych znajomych, kilkadziesiąt zorganizowanych imprez, wspólny interes który nie wypalił oraz 41 krajów odwiedzonych wspólnie ( na prawie 60). Dużo wspólnych podróży i trochę samotnych.  Podczas tych wszystkich weekendów, kłótni i godzenia, poszukiwań kompromisów i zdobywania wiedzy jak to robić by było dobrze (…)
Podróży wspólnych należy się bać. Czy to z rodzicami, czy z przyjaciółmi, znajomymi, obcymi ludźmi czy ukochanym człowiekiem. Podróże są bezwzględne, obnażają i uwypuklają wszystkie nasze cechy. Często te najgorsze, bo sytuacje bywają różne, a o te ekstremalne najłatwiej właśnie w podróży. Podróż to taki przyspieszony kurs poznawczy. Uważam, że można spędzić z kimś 20 lat życia i nie poznać go tak, jak pozwoliłaby nam wspólna kilkumiesięczna podróż przez kraje trzeciego świata. Czy warto uczyć się drugiego człowieka tak ekstremalnie i dogłębnie? Dopasowywać, szukać rozwiązań i uczyć podróżować wspólnie? To bardzo indywidualna kwestia. W przypadku przyjaciół zarzuciłam temat, czasem dłuższa podróż ludzi którzy na co dzień się uwielbiają i przyjaźnią od ponad dekady ale mają swoje własne podróżnicze przyzwyczajenia i oczekiwania może ( jeśli nie skończyć przyjaźń) to chociaż na kilka miesięcy ostudzić relacje. Dziś jednak skupimy się na tych podróżach we dwoje. Dzielę się z Wami moimi  (naszymi) wypracowanymi sposobami na to jak podróżować wspólnie i być szczęśliwym:)”

„Co roku przygotowuję sobie listę rzeczy, które chce zrobić w czasie lata. Cyklicznie powtarzają się te same ulubione aktywności na które czekam cały rok! Większość z nich to proste radości związane z przebywanie na świeżym powietrzu z przyjaciółmi, bądź samotnie, porannym pisaniu na balkonie oraz nocnych spacerach. Uwielbiam maj i sierpień i planuje sobie każdy moment, żeby tylko nie umknęły mi te chwile na robieniu przypadkowych rzeczy:)
Moje plany opierają się głównie o weekendy. Oszczędzam urlop na zimowe ucieczki teraz tylko kilka przedłużonych weekendów reszta to wielka radość z prostych rzeczy, mam nadzieję uda mi się Was zainspirować!(…)”

 

„Jesień to idealny czas na seanse filmowe, ja co roku wracam do ulubionych filmów, wsród nich od lat figuruje dzieło Woody Allena – „O północy w Paryżu”. Ileż bym dała by choć na jeden wieczór móc przenieść się w świat artystów z dwudziestolecia międzywojennego! Porozmawiać Gertrudą Stain, uściskać Zeldę Fitzgerald czy poflirtować z zabójczo przystojnym Hemingwayem. Och.. Nie zdziwi Was pewnie, gdy powiem, że podczas mojej pierwszej wizyty w Paryżu 5 lat tem, podczas wyjazdu na święta – obowiązkowymi punktami na liście były najważniejsze miejscówki związane z filmem Allena, dopiero daleko za nimi, spacerami po cmentarzach i podróży śladem Williama Whartona i Spóźnionych Kochanków, znajdowała się Wieża Eiffel”

Wierzę w życie po pracy

Nie tylko wierzę w życie po pracy, ale i dbam o to żeby je mieć. A uwierzcie miałabym prawo powiedzieć że praca wypompowuje ze mnie energię i nie mam siły już na żadne działania. W końcu pracuje w agencji reklamowej, a nie od dziś wiadomo, że na śniadanie połykamy tu fakapy, by do drugiej kawy walczyć z nie dającym się przesunąć dedlinem jednocześnie oddając się radosnemu multitaskingowi.  Mogłabym więc stwierdzić, że wszystko czego chce to położyć się na sofie i już nic nie musieć. NIE W TYM ŻYCIU! już to przerabiałam ( tutaj post o rozwodzie i starym zyciu ) teraz uważam, że każdy dzień jest tak samo ważny i codziennie trzeba zrobić coś by mieć poczucie, że życie jest tu i teraz, codziennie a nie tylko w weekend bądź podczas wyjazdu.(…)”

„Po tej książce uświadomiłam sobie, że albo wrócę do wczesnego wstawania, albo raz na zawsze mogę pogrzebać swoje marzenia w pościeli. Co więc zrobiłam? Kiedyś moje życie było łatwiejsze, nudne, mniej wrażeń, mniej doświadczeń, mniej życia w życiu. Wówczas łatwo, pojść do pracy/studia, wrócić, napisać posta  i pójść spać. Odkąd żyje  na sto procent i zachłysnęłam się życiem, ciężko było mi znaleźć ten balans, nie chciałam z niczego rezygnować, a jednak czułam, że brakuje mi tego czasu dla mnie na moją pracę własną, zatrzymanie się i refleksje. Średnio od 2 lat, z lepszym bądź gorszym skutkiem wstaje o 6, najpóźniej o 7 rano, a prace zaczym o 9- 9:30 . Staram się przyjeżdżać na 9:30 żeby mieć pełne 3 godziny czasem 2,5 rano na własną pracę. Pewnego dania, po lekturze tej książki i kilku innych ( które wkrótce Wam polecę), a także, na mojej terapii, postanowiłam raz na zawsze rozwiązać problem swoich priorytetów i wyrzutów sumienia, które zżerały mnie od środka, zdałam sobie najważniejsze pytanie: jak chce żyć?”

 

  • Podróż śladem Tove Jansson po Helsinkach

    Nim zaczniemy, opowieść o Muminkach, jeśli chcemy naprawdę zrozumieć przekaż autorki oraz magie tej powieści, musimy przejść kolejno przez kilka etapów poczynając od historii Finlandii i samej bohaterki, zarysowując jednocześnie historyczne tło powstania całego cyklu o trollach..
    Finlandia, to nie jakaś tam cześć Skandynawii, która obudziła się ze swą narodowością w XIX wieku, przyjęła dziwny język niewiadomo skąd i udaje, że jest oryginalna, sili się na inność i szuka własnej tożsamości w państwie, którego historia przez wiekszą cześć istnienia pogrążona była w szwedzkich wpływach, by uwolnić się z nich i zapaść pod Carskie wpływy wielkiego Imperium. To nie tak, choć poniektórzy ignoranci z wielką ochotą w ten sposób upraszczają historię naszych północnych sąsiadów.

 

„do 30 będę…

No tak, każda z nas ma w głowie listę rzeczy, spraw, misji do wykonaniu nim przekroczy, magiczne progi 20, 25, 30, 35, 40 … i tak w nieskończoność. Jestem wielką fanką motywacji, planowania swoich celi oraz systematycznej realizacji. Obserwując jednak zarówno siebie jak i moich znajomych widzę, że nikt nie jest w stanie wywrzeć na nas takiej presji jak my sami, własnymi oczekiwaniami względem swojej osoby. Nie spotkałam w życiu większego przeciwnika, terrorysty i tyrana – niż mój wewnętrzny głos, który karał mnie za każdym razem gdy coś poszło nie po mojej myśli. Gdy nieopatrznie nie udało się zrealizować wszystkich punktów z nierealnej listy zadań, gdy kolejny termin mijał, a ja dalej nie byłam nawet w połowie drogi do celu.
Każdy z nas ma takiego wewnętrznego tyrana, niektórzy zapanowują nad nim szybciej drudzy wolniej, a część z nas nigdy…”

  • Gruzja. Mój prywatny koszmar. Czasem warto opowiedzieć o podróżach z innej perspektywy, tutaj o prawdziwej traumie i porażce. O tym, że podróże nie leczą. Nie są lekarstwem na całe zło. To bardzo ważny tekst i dla mnie i dla wszystkich znastanawiasących się nad terapią. Jeśli jakimś trafem Wam umknął, zajrzyjcie tutaj.

„Przed wyjazdem do Gruzji, dwa lata temu, byłam w koszmarnym stanie psychicznym, pracowałam w sprzedaży, z bardzo wysokim targetem, a produkt, który musiałam sprzedawać pozostawiał wiele do życzenia. Szef był raczej z gatunku tych, jakby to Ania z Zielonego Wzgórza powiedziała – Nie znających Józefa” i nie było nam szczególnie razem po drodze. Ciągnęła się za mną lista niezałatwionych spraw, brak radości czy nawet satysfakcji z wykonywanej pracy. Doszłam do punktu granicznego wyczerpania, w którym wszystko czego chciałam wówczas od życia to leżeć bezwładnie i wpatrywać się w sufit, tak bardzo przytłoczył mnie ciężar życia, dorosłości i niewłaściwych wyborów. Nie mogłam jeść ani tak naprawdę się skupić, w pracy chowałam się do ubikacji i płakałm bez powodu, nie radząc sobie z ciężarem myśli, które kołowały bez przerwy.  W takim stanie  potrzebowałam terapii i to intensywnej, nie podróży. Pierwszy raz w życiu nie chciałam wyjechać. Lękiem napawała mnie myśl, że mam wsiąść do samolotu i ogarnąć grupę ludzi, nowe miejsce i cieszyć się tą możliwością gdy tak naprawdę nic nie było w stanie mnie ucieszyć.”

  • Modowy Dekalog – czyli jak stworzyć bazę doskonałą. Czyli tekst poświecony szafie, bo takie tez chętnie czytacie.

Ponieważ szalejące aktualnie wyprzedaże swoimi mikro-cenami potrafią nieźle namieszać w głowie i nawet najrozsądniejszy konsument, może skończyć z koszykiem pełnym dziesiątek produktów – bo były tanie i ładne. Najgorzej gdy dokonujemy zakupów online, o ile widok porozrzucanych po podłodze ubrań w ferworze prze-cenowej walki często ocuca i odejmuje splendoru widzianym online uranią, o tyle wyprawa wgłąb wyprzedaży online może zgubić naszą czujność. Jak sobie poradzić w dżungli przecen i świetnych okazji? Musisz mieć kompas- czyli własny modowy dekalog, który szybko pokaże Ci w która stronę zmierzasz- do kasy czy do wyjścia ( z pustymi rekami!).

Dziękuję Wam, że byliście ze mną  w tym roku, że czytaliście moje teksty, komentowaliście i dodawaliście wsparcia!
W przyszłym roku obiecuje więcej wartościowych tekstów (mniej błędów i literówek!) Przebaczcie mi moją dysleksje. Postaram się pracować nad tym bardziej.
Życzę Wam wspaniałego Nowego Roku,  samych szczęśliwych dni i wielu sukcesów!
całuje i ściskam
Jess

 

This post has already been read 769 times!

You Might Also Like